Jak łagodzić rodzinne konflikty?

Konfliktów nie da się uniknąć - pisze psycholog Paulina Owsińska. Nawet chcąc czyjegoś dobra, możemy zaszkodzić wzajemnym relacjom. O czym więc pamiętać w kontaktach z bliskimi?

Spis treści

Konfliktów nie da się uniknąć. One są nieodłączną częścią życia ludzi myślących. Każdy wszakże ma prawo do własnego zdania, własnych poglądów, własnego punktu widzenia. Problemy zaczynają się w momencie, gdy za rzecz najważniejszą uznaje się ich wyrażenie, a konieczność przyjęcia ich przez innych za bezdyskusyjną. Wtedy dochodzi do bolesnego zderzenia.

Chcę Twojego dobra…

Nie inaczej mają się nieporozumienia rodzinne. W tym przypadku oliwę dodawaną do ognia może stanowić fakt, że chcemy najlepiej dla osób, które kochamy i jesteśmy pewni, że gdyby posłuchały naszych rad, ich życie odmieniłoby się na lepsze niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Im bardziej tego pragniemy, tym silniejsza jest złość, że one jednak chcą żyć po swojemu.

Błądzić jest rzeczą ludzką

Warto mieć wtedy w głowie starą prawdę mówiącą o tym, że nie da się przeżyć życia za kogoś. Każdy z nas ma prawo popełniać błędy. Wiążę się to z ponoszeniem ich konsekwencji, ale jednocześnie pozwala wyciągać wnioski na przyszłość i sprawia, że stajemy się bogatsi o nowe doświadczenia. Nic nie jest lepszym nauczycielem życia niż podnoszenie się z niepowodzeń. Nie zaszkodzi jednak mieć trochę zaufania do bliskich, do ich umiejętności, do ich inteligencji. Nie zakładajmy od razu, że postępowanie według ich widzimisię musi przynieść nieuchronną katastrofę.

Reklama

Nie wiesz wszystkiego…

Trzeba także pamiętać, że osoba, z którą się nie zgadzamy, na pewno ma swoje powody, dla których sądzi tak, a nie inaczej. Szanujmy to. Zdawajmy też sobie sprawę z tego, że nie wiemy o niej wszystkiego (bez względu na to, jak bliska nam się ona wydaje). Być może ze względu na uczucia, emocje, doświadczenia, przekonania, które nie są nam znane, rozwiązanie przez nią prezentowane jest jedynym możliwym do zaakceptowania w tych okolicznościach.

A jeśli chodzi o coś zupełnie innego?

Nie zapominajmy również, że i nasze emocje nie biorą się znikąd. Przyjrzyjmy się dobrze tym rzeczom, które wyprowadzają nas z równowagi. Poszukajmy dla nich cechy wspólnej. Może okaże się, że jesteśmy źli zawsze wtedy, kiedy ktoś ma większe ambicje niż my, cieszy się większą sympatią otoczenia, robi rzeczy, na które my byśmy się nie odważyli, ale bardzo byśmy chcieli… Powodów mogą być tysiące. Może wcale źródło problemu nie leży tam, gdzie nam się wydaje, że leży.

W każdy konflikt zaangażowane są co najmniej dwie strony, a wina leży pośrodku. Jeśli zamiast współpracy w kierunku rozwiązania sporu, będziemy wzajemnie przerzucać się odpowiedzialnością za zaistniałą sytuacją, nic dobrego z tego nie wyjdzie. Może warto zatem na chwilę wycofać się, spojrzeć z boku, przyjrzeć się swoim emocjom. Taka zmiana perspektywy może czasem przynieść interesujące owoce.

Rycina: Kłótnia rodzinna, rok 1861 r.

Czytaj również:

 

Oceń artykuł

(liczba ocen 0)

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!