PORTAL DLA SENIORÓW
 

Dobre relacje sąsiedzkie - czy w ogóle są potrzebne?

Starszy niż rok
Czasem wtrącają nos w nie swoje sprawy, wiedzą lepiej od nas, kiedy wychodzimy z domu i kiedy do niego wracamy, znają z widzenia wszystkich naszych przyjaciół i członków rodziny. Niekiedy wydaje im się nawet, że wiedzą i o nich, i o nas wszystko. Bywa zatem, że mamy ich serdecznie dość. Sąsiedzi.

Na szczęście, jest i druga strona medalu. Zdarza się, że pożyczą szklankę cukru, odbiorą przesyłkę od kuriera, gdy akurat musieliśmy wyjść, podleją kwiatki, gdy na dłużej wyjeżdżamy, rzucą okiem, czy ktoś podejrzany nie krąży w pobliżu, kiedy u nas w domu nikogo nie ma. W wielu wypadkach ich pomoc może okazać się nie do zastąpienia. To również sąsiedzi.

Zobacz także: Obowiązek odśnieżania. Kto i kiedy odpowiada za odśnieżanie chodników?

Kwestia wyboru?

Mawia się, że rodziny się nie wybiera. A sąsiedztwo? Teoretycznie – tak. W praktyce jednak trudno naprawdę poznać osoby, które będą mieszkać obok nas, zanim my się na stałe w tym miejscu osiedlimy. Można, co prawda, zasięgnąć nieco języka, zapukać do drzwi, przedstawić się. Niestety, nic ponad pierwsze (dobre lub złe) wrażenie nie uda się takim posunięciem uzyskać. Nie mówiąc już o lokatorach, którzy wprowadzą się do mieszkania naprzeciwko, gdy my w swoim będziemy już od lat zadomowieni. Oni przecież naszej zgody wcale nie potrzebują. Nie ma co łudzić się zatem, że dobry sąsiad spadnie nam z nieba. Przyjacielska relacja z nim to kwestia jedynie ciężkiej obustronnej pracy.

Czytaj też: Czy Twój hałasujący sąsiad łamie prawo?

Nie tylko szklanka cukru

Sąsiad to osoba, która lepiej od członków rodziny czy przyjaciół, rozumie nasze problemy związane z brakiem zieleni w okolicy, bezpańskimi psami snującymi się pod domem, plagą szczurów czy wzrostem cen prądu. To on właśnie jest osobą, która może ramię w ramię walczyć z nami o poprawę jakości naszego życia. Warto mieć go po swojej stronie. Ponadto dobrze jest, jeśli ci, którzy mieszkają za ścianą mają odrobinę wyrozumiałości, gdy wyjątkowo musimy wiercić dziury w ścianach poza powszechnie akceptowanymi godzinami i nie uderzają miotłą w sufit, gdy wnuki biegają beztrosko po domu cały dzień tupiąc niemiłosiernie. Z takimi sąsiadami można zdecydowanie więcej. I życie również jest łatwiejsze.

Niemniej jednak, żeby takich sąsiadów mieć, trzeba samemu takiemu być. Ludzie w kontaktach między sobą kierują się głównie zasadą wzajemności. Jak Ty komu, tak on Tobie – reguła prosta jak świat. Żeby zjednać sobie początkowo zupełnie obcych ludzi, trzeba włożyć w ten cel nieco wysiłku. Warto to zrobić, bo poniesiony trud na pewno się opłaci. Życie niejednokrotnie udowodni, że takie posunięcie było najwłaściwszym z możliwych.

Oceń artykuł

(liczba ocen 0)

WASZA OPINIA JEST DLA NAS WAŻNA