Pociągiem bliżej

Pewnego razu trzech podróżników założyło się, w czyim kraju są najszybsze pociągi...

Brytyjczyk zachwalał Flying Scotsman kursujący na trasie Londyn-Glasgow, Kanadyjczyk przekonywał, że najszybszy jest pociąg relacji Toronto-Winnipeg, ale zakład wygrał Amerykanin, który opowiedział pozostałym towarzyszom podróży, jak to żegnając się ze swoją żoną na dworcu w Chicago, wychylił się przez okno, aby pocałować ją na do widzenia, w tym momencie pociąg ruszył i Amerykanin zdążył pocałować… dróżnika w San Francisco.

Zdawałoby się, że w dobie szybkich odrzutowców dalekie podróże pociągiem są już przeżytkiem, gdyż często cena biletu kolejowego wcale nie jest niższa od ceny przelotu samolotem na tej samej trasie, a zaoszczędzony czas wydaje się działać na korzyść samolotu. A jednak pociągi nadal mają rację bytu, gdyż urok i czar podróży tym środkiem lokomocji jest niezaprzeczalny, a i same doświadczenia są jedyne w swoim rodzaju.

Ci, którzy stale żyją w pośpiechu, będą mieli w Japonii trudny wybór pomiędzy samolotem a koleją, gdyż na przykład chcąc pojechać z Tokio do Kioto, gdzie trasa liczy sobie 540 kilometrów, szybki Shinkansen pokona tę odległość w dwie i pół godziny. Samolotowi, co prawda, zajmie to może tylko 55 minut, ale gdy doliczy się dojazd na lotnisko, czas oczekiwania na odlot, a następnie procedurę wysiadania i odbioru bagażu, to okaże się, że pociąg jest szybszy. A przeżycie jest niepowtarzalne!

Szybki jak błyskawica Shinkansen wjeżdża na peron z prędkością 100 km/godz. i zatrzymuje się precyzyjnie w wyznaczonym miejscu. Pasażerowie ustawiają się na namalowanych na peronie pasach, wchodzą do swoich wagonów, a gdy za ostatnim pasażerem zamykają się bezszelestnie drzwi, pociąg rusza. Obsługa pociągu ubrana w służbowe mundury za każdym razem, gdy wchodzi i wychodzi z wagonu, kłania się w pas niczym wasal przed cesarzem. Widoki za oknem zmieniają się powoli, a jedyną oznaką prędkości pociągu są samochody jadące położoną obok autostradą, które mimo że poruszają się szybko, jak na autostradę przystało, zostają z tyłu, jakby stały w miejscu. Nic dziwnego, gdyż pociąg mknie z prędkością dochodzącą do 300 km/godz. Anegdota z Amerykaninem żegnającym się z żoną pewnie nabrałaby realnych wymiarów w Japonii, gdyby tylko dało się otworzyć okno…

W niektórych częściach świata pociąg jest jedyną alternatywą. Na Madagaskarze jest tylko jedna linia kolejowa, którą wybudowali Francuzi jeszcze w czasach kolonialnych – ok. 70 lat temu. Łączy ona Fianarantsoa, które leży w górach, z Manakara położonym nad Oceanem Indyjskim. Trasa liczy sobie 180 kilometrów i nominalny czas podróży różni się w zależności od tego, w którą stronę pociąg jedzie. Wiadomo – z górki łatwiej. Podobno w porze deszczowej w drodze pod górę koła lokomotywy ślizgają się na szynach i trzeba wysypywać piasek, aby zwiększyć tarcie. Moja żona i ja jechaliśmy w dół, więc nie przewidywaliśmy większych opóźnień, ale wyruszając tym pociągiem w drogę, człowiek zdaje się de facto na łaskę wielkiej przygody i nie powinien planować już nic innego na ten dzień.



Wyruszyliśmy o świcie i przez pierwsze 12 godzin, czyli dopóki było jasno, mogliśmy się zachwycać pięknymi widokami tarasów ryżowych wybudowanych na stromych zboczach, wodospadami i tropikalną roślinnością, która na Madagaskarze jest niezwykła. Mijane po drodze wsie i ich mieszkańcy byli dla nas atrakcją nie mniejszą niż my dla nich. Dla niektórych wiosek położonych na trasie ta linia kolejowa była jedyną łącznością ze światem. Już na pierwszy rzut oka widać było, że dla tubylców przejeżdżający dwa razy w tygodniu pociąg stanowił gwóźdź programu.

W jednej ze wsi postój był wyjątkowo długi. Po godzinie czekania wiedziony ciekawością poszedłem zobaczyć, co jest tego przyczyną. Z wagonu towarowego wyładowywano cegły. Robił to jeden człowiek, pewnie pomocnik maszynisty, a cała wieś stała jak oniemiała i z przejęciem obserwowała jego powolny postęp. To był nasz najdłuższy postój. Ostatecznie na miejsce przybyliśmy późno w nocy. Na dworcu w Manakara czekał na nas niestrudzenie tłum ludzi i witał nas niczym zwycięską drużynę po ważnym meczu na wyjeździe. My też poczuliśmy się jak zwycięzcy, bo w końcu nie codziennie przejeżdża się 180-kilometrową trasę pociągiem w 15 godzin…

Czytaj też: Wyszukiwarka połączeń PKP - sprawdź, jak z niej korzystać

Oceń artykuł

(liczba ocen 0)

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!