Nigdy nie jest za późno, aby ruszyć w góry

Dziś nie będę pisać na temat oszczędności. Odskoczę wakacyjnie, bo nie mogę zapomnieć o Halinie. To ona zainspirowała ten tekst.


Kim jest Halina?
Halina ma sześćdziesiąt kilka lat. Dokładnie nie wiem, damy się o wiek nie pyta, a Halina jest damą, choć nie taką z dawnej epoki, bo szybko skraca dystans. Gdy poznałam ją, podczas tegorocznego pobytu w górach, wyciągnęła rękę i powiedziała po prostu: Halina jestem.
Halina miała sześćdziesiątkę i była już od kilku lat wdową, gdy postanowiła, że przed siedemdziesiątką wejdzie na parę szczytów. Wcześniej nie była nigdy w górach. Z jakich przyczyn? Życie. Niesie różne przyczyny. Jeżeli sami nigdy nie byliście w jakimś miejscu, wiecie z czego to wynika.
Najbardziej urzekła mnie w Halinie jej konsekwencja. Wędruje po wysokich Tatrach i niższych masywach co roku. Z domu wyrusza sama. Ale to nie znaczy, że sama jest w górach. Halina ma w sobie coś, co przyciąga do niej ludzi, choć nie jest ani przesadnie rozmowna, ani śmiała w nawiązywaniu kontaktów. A jednak jej wyjazdy zaowocowały znajomościami, w efekcie których wokół Haliny wytworzyło się grono osób. Często sporo od niej młodszych. Z nimi lub bez nich Halina wędruje. Zaliczyła już sporą część Orlej Perci, a w chwili gdy ją poznałam, wyjeżdżała akurat z Zakopanego, by wejść na Babią Górę. Oczywiście zdobyła ją.
Halina jest dla mnie uosobieniem postaci Ruth-Anne z kultowego serialu „Przystanek Alaska”. Jeżeli nie kojarzycie, kim jest Ruth-Anne, to powiem tylko tyle: dla niej starość nie jest żadnym końcem. Starość to idealny czas, by być w pełni sobą i się realizować. I taka też jest właśnie Halina. Mogłabym jeszcze długo o niej pisać, ale nie mam zgody na to, by obnażać jej prywatność. Po prostu powiem tyle: cieszę się, że ją poznałam, bo jest dla mnie inspiracją. Ten tekst jest tylko małym ułomkiem tego.

góry

Przeszkody? Jakie przeszkody?
Jeżeli gdzieś w głębi duszy kołacze Wam się tęsknota za górami, które przed laty zwiedzaliście lub jeżeli nigdy w górach nie byliście albo tylko w ich danym regionie, niech przypadek Haliny zainspiruje Was jak mnie: nigdy nie jest za późno! Czy coś stoi na przeszkodzie? Kłopoty zdrowotne, finansowe, obowiązki? Nie ma takich przeszkód, których nie można pokonać, jeżeli odpowiednio szybko zacznie się przygotowania. Tym, co najtrudniejsze do pokonania, są:
Zdrowie – nawet nasze największe pasmo górskie ma wiele do zaoferowania tym, którzy nie są gotowi na podjęcie zbyt wielkich wysiłków. Każdy może spacerować w górach – nie każdy musi zdobywać szczyty. Urok górskich dolin pozostaje w nas na lata, tęsknota za zapachem płynących w nich górskich strumieni na pewno nakłoni nas do tego, by wrócić tam znów. Poza tym – nigdy nie wiecie, czym sami siebie zaskoczycie w górach? Może wcale nie doceniacie swych sił?
Finanse – jednego kosztu uniknąć się nie da: wydatku na dobre buty. Ale poza tym? Nawet w naprawdę bardzo obleganym Zakopanem, w tym roku mieszkałam płacąc 30 zł za dobę hotelową. Dodam, że było to miejsce w samym centrum miasta, obok Krupówek. Wszystko jest kwestią dobrej organizacji i przygotowania. No i poszukiwań – poczynione odpowiednio wcześniej pozwolą Wam i tanio mieszkać, i tanio jeść. Wyznaczywszy sobie cel – trzeba po prostu zacząć oszczędzać. A na to, jak wiadomo, jest mnóstwo sposobów.
Obowiązki – jeżeli jesteście na emeryturze, można tylko Wam pozazdrościć. Możecie zaplanować wyjazd w dowolnym momencie! Czas, gdy góry są mało oblężone, będzie idealny. Mam wolny zawód, zatem mogłam zobaczyć Tatry poza sezonem wakacyjnym. Cudownie! Żadnego wyjazdu w lipcu i sierpniu. Ale wrzesień w górach? Cudowna sprawa, miejcie to na uwadze. Brak zatłoczenia, niesamowite barwy jesieni – byłam raz, zapamiętałam na całe życie.
A Wasze inne obowiązki? Nie ma człowieka, który nie zasłużył na nieco wolnego. Nawet jeżeli musi o nie zawalczyć.

góry

W góry? Nigdy bez przygotowania!

Nie czarujmy się. Żadna wyprawa w góry nie powiedzie się, jeżeli nie poprzedzą jej rzetelne przygotowania. Należy pod tym słowem rozumieć jak najszersze podejście do całej wyprawy. Począwszy od zadbania o kondycję zawczasu, przez wyposażenie się w niezbędne akcesoria, na codziennym zaplanowaniu szlaków skończywszy.
Kondycja – nie ma cudów. Jeżeli przez cały rok unika się pieszych wędrówek, nie za wiele dokona się i w górach. Chcąc przygotować się do górskich wędrówek, zacznijmy trenować do nich już na nizinach. Spacerujmy, nie korzystajmy z wind. Dosiądźmy roweru i pedałujmy. Nic nie uchroni nas przed zakwasami, jeżeli nieprzygotowani
Wyposażenie – tu jeszcze raz przypominam: buty. Nie da się ukryć, nie można na nich oszczędzać i trzeba je bardzo rozsądnie wybrać. I jeszcze zdążyć rozchodzić przed wyjazdem! Konieczna jest również dobra ochrona przed deszczem, wygodny plecak. O ile jednak deszczówkę i placek możecie pożyczyć od kogoś, kto Wam je udostępni, o tyle buty trzeba mieć własne. Zatem ich zakupu dokonajcie odpowiednio wcześniej. Nie wiecie jakie wybrać? Czytajcie. W sieci nie brak for poświęconych górskim wędrówkom, uzyskacie na nich najlepsze rady. Nie da się ukryć, że w obuwiu górskim nie brak i bubli. Jeżeli przerazi Was cena polecanych butów, polujcie na promocje.
Oprócz wspomnianej deszczówki zaopatrzcie się w zwykłą pelerynę foliową – gdy złapie Was w górach deszcz, zrozumiecie dlaczego świetnie sprawdzają się razem. Jeżeli uprawiacie nordic wal king, koniecznie spakujcie w góry kijki. Jeżeli macie zaopatrzonych w nie znajomych – pożyczcie je. Jeżeli nie dacie rady – nie szkodzi, wypożyczycie je na miejscu. Ważne by były składane i dawały się przytroczyć do plecaka. Będą bezcenne dla każdego, komu zbyt dokuczać będą nogi. I niesamowicie ułatwią Wam schodzenie.
Pakowanie – o jakiejkolwiek porze wyjeżdżacie, pamiętajcie, że w górach możecie napotkać każdą pogodę. Spakujcie zarówno lżejsze, jak i przypominające o zimie ubrania. Gdy w Zakopanem panuje letnia temperatura, na szczycie Kasprowego, na który możecie się wybrać kolejką, może być temperatura w okolicy 0 stopni Celsjusza. Pamiętajcie o czymś ciepłym i rozpinanym: wygodna koszula flanelowa, bluza. Taka rzecz musi być łatwa zarówno do zdjęcia i przewiązania w pasie, gdy grzeje słońce, jak i szybkiego nałożenia na siebie w razie chłodu. Grube, oddychające skarpety, spodnie, w których czujecie się swobodnie, no i komplet koszulek – to absolutne niezbędniki.
Mapy – bez nich nie zaplanujecie żadnej górskiej wycieczki. Na trasie rewelacyjnie sprawdzą się mapki ze szlakami z wybranych miejsc, nie rozkładana płachta mapy całego pasma, w które się wybraliście. Na mapkach szlaków podane są szacowane czasy przejść, co bardzo ułatwi Wam zorientowanie się, jak możecie zorganizować swój dzień.
Na samą wędrówkę – koniecznie spakujcie w plecak wodę, co najmniej półtora litra, zwłaszcza jeżeli na Waszym szlaku nie będzie schroniska. Jeżeli zaś będzie, weźcie ze sobą blaszany kubek, łyżeczkę i coś do zaparzenia – prosząc o darmowy wrzątek zaoszczędzicie wtedy na herbacie, ceny w schroniskach nie należą do najniższych. Zaopatrzcie się w zapas kanapek i czekoladę – jak nigdzie indziej jej energetyczna dawka potrzebna jest w górach.

góry

Brak towarzystwa na wyjazd?

Zawsze w góry jechałam z kimś, ale bardzo często chodziłam po nich samotnie. Po pierwsze, takie pobycie w samotności ze sobą samym to bardzo cenne doznanie, rodzaj spa dla duszy. Po drugie, w górach trzeba chodzić w swoim własnym tempie. Nie dać się poganiać i nie stresować, gdy nie będzie się nadążać za swym towarzystwem. Wbiegnięcie na szczyt to nie wszystko – trzeba i niego zejść. Dlatego właśnie chodzenie po górach niekoniecznie wiąże się z grupowym wypadem.
Boicie się samotności? W górach chyba najłatwiej ze wszystkich miejsc jest tę samotność odpędzić – wystarczy zagadać do kogoś na szlaku i wędrować dalej razem. Stali bywalcy gór przejmują specjalny górski savoir vivre, który nakazuje pozdrawiać mijanych po drodze turystów i pozwala łatwiej przełamywać lody.
Jak wspomniałam zresztą wspomniałam na wstępie – Halina jeździ w góry sama. Ale ma pokaźną gromadkę górskich przyjaciół i czasem umawiają się na wspólne spotkanie na miejscu. Potraktujcie jej przykład jak inspirację – naprawdę można!

To co? Kiedy się zbieracie?

góry

 

Oceń artykuł

(liczba ocen 1)

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!