Krótka historia brudu

„Wyszedł jak Zabłocki na mydle” – zdarza nam się usłyszeć. Czy wiemy jednak, skąd wzięło się to popularne powiedzenie?

Rzecz dotyczy Cypriana Zabłockiego, ziemianina spod Sochaczewa, który to w XIX wieku produkował mydło. Sprzedając je za granicę, chciał przechytrzyć pruskich celników. A że najprostszą drogą do Gdańska, skąd wyrób miał dalej powędrować w świat, była droga wodna, stąd pomysł, aby zbudować skrzynie, załadować je mydłem i ukryć pod powierzchnią wody, ciągnąc za barką. Rzeczywiście, barka z towarem pod wodą bez przeszkód dopłynęła do celu. Zadowolony Zabłocki kazał wyciągnąć skrzynie z wody. Były lekkie i… puste. Cała zawartość rozpuściła się w Wiśle.

Tej i innych fascynujących opowieści możemy posłuchać, odwiedzając bydgoskie Muzeum Mydła i Historii Brudu. Powstało z pasji jego właścicieli. Jest unikatowe w skali europejskiej. W kilku miejscach w Europie są mydlarnie udostępniane turystom, ale nigdzie nie ma tego typu placówki. Poza eksponatami przedstawiającymi historię higieny, czy jej braku, w muzeum znajdują się przedmioty dotyczące produkcji mydła. Mamy tu też akcesoria do prania. Możemy oglądać sprzęty, które znamy z naszego dzieciństwa, pralkę Franię, kiedyś cud techniki AGD, stare maglownice i wiele innych przedmiotów, które w czasach PRL-u były w wielu domach.

Muzeum mieści się w kamienicach przy ulicy Długiej, w centrum Bydgoszczy. Po kolejnych salach oprowadza nas przewodnik, w interesujący sposób przedstawiając historię brudu.

A jest o czym opowiadać.

Starożytni byli czyściochami. W Rzymie miejsca kąpieli przeobrażały się w miejsca spotkań towarzyskich, gdzie można było poczytać, podyskutować, skorzystać z masażu bądź z usług pań lekkich obyczajów. Rzymianie budowali łaźnie wszędzie tam, gdzie sięgało Cesarstwo. W Bath w Anglii jeszcze dziś można wykąpać się w łaźni z tego okresu. Zachowała się w znakomitym stanie.

Z nastaniem chrześcijaństwa Europę zalała fala brudu. Teraz czystość duszy była najważniejsza, czystość ciała niekoniecznie. Zdziwienie więc budzi fakt, że pod koniec XI wieku pierwsze łaźnie w średniowieczu zaczęły powstawać przy klasztorach.

Tylko kilka stuleci korzystano z wody do woli, bo już w wieku XV stary kontynent znów zaczął obrastać brudem. Przyczyną tego była dżuma, która pochłonęła miliony ofiar. Wierzono, że to kąpiele w ciepłej wodzie przyczyniały się do rozwoju zarazy. Zakazano ich więc – w ramach obrony przed chorobą.

Do końca XVIII wieku woda była wrogiem numer jeden. Warstwa brudu miała zapewniać zdrowie. Lekarze ostrzegali, że mycie może spowodować przeziębienie, zapalenie płuc, a nawet doprowadzić do śmierci. Może to z tego okresu pochodzi powiedzenie: „częste mycie skraca życie”? Popularnością cieszyła się natomiast „sucha” toaleta polegająca na kilkakrotnej zmianie bielizny w ciągu dnia. Zamiast myć włosy, na głowy wkładano peruki, a wszy arystokracja wybijała złotymi młoteczkami.

Nareszcie wiek XIX przyniósł zmiany. Zaczęły pojawiać się teorie, że zdrowe ciało to czyste ciało. W zamożnych domach budowano łazienki. Brud kojarzono z biedotą.

Kto chciałby bardziej zgłębić ten fascynujący temat, może sięgnąć po książkę Katherine Ashenburg „Historia brudu”. Bardzo interesująca, świetnie napisana lektura.

Jednak największą atrakcją Muzeum Mydła i Historii Brudu w Bydgoszczy są warsztaty mydlarskie. Każdy odwiedzający może własnoręcznie wyprodukować kolorowe, pachnące mydełko. Wielka frajda, szczególnie dla dzieci w każdym wieku. Warto się wybrać tu z wnukami. Przeżyją niezapomnianą przygodę, o której będą opowiadać z zachwytem…

Oceń artykuł

(liczba ocen 0)