Jakie znaczenie ma Twoje podejście w pokonywaniu trudności?

Spis treści

Jak to się dzieje, że dla jednych trudne momenty w życiu są trampoliną, dzięki której wznoszą się na wyżyny swoich możliwości i wychodzą z nich bogatsi w nowe doświadczenia, a dla drugich kończą się one depresją i poczuciem straty? Od czego to zależy? W czym tkwi przepis na sukces tych pierwszych, a gdzie błąd popełniają ci drudzy?

Życie to ciąg niespodziewanych sytuacji i zaskakujących zwrotów akcji. Ile to już razy ułożyliśmy sobie plan, a on legł w gruzach w najmniej oczekiwanej chwili? Ile razy spokój i sielankę zakłóciło coś, czego nikomu byśmy nie życzyli? Co wtedy robimy? Jak sobie radzimy?

Ogólnie rzecz ujmując, ludzie w kontekście trudności, które ich spotykają, mogą przyjąć jedną z dwóch pozycji. Albo potraktują ją jako zagrożenie, albo jako wyzwanie. To właśnie ta wstępna ocena determinuje całą resztę zdarzeń. Jeśli nieszczęśliwie w zaistniałej sytuacji dostrzeżemy zagrożenie, przyjmiemy pozycję obronną i będziemy się starać przed nią ustrzec. Jeśli jednak należymy do tych, którzy będą mieli do czynienia z kolejnym wyzwaniem w życiu, możemy spodziewać się swego rodzaju przygody.

Atak! Kryć się!

/> Żeby nieco zobrazować to, o czym mowa, posłużę się przykładem. Wyobraź sobie, że Twoja wnuczka wychodzi za kilka dni za mąż. Cała rodzina od miesięcy przygotowywała się na tę uroczystość. Z uwagi na to, że ślub jest na drugim końcu Polski, syn podjął się, że Cię zawiezie samochodem. Niestety, na dwa dni przed złamał sobie nogę i nie może wywiązać się z danego słowa. Co teraz? Jeśli przyjmiesz tę trudność jako zagrożenie – w końcu Twoja radość z bycia częścią tak ważnego dla wnuczki dnia stoi pod znakiem zapytania, zaczniesz się martwić, narzekać i będziesz mieć pretensje do całego świata za to, że tak się stało. Niewykluczone, że będziesz winić syna – że jest nieostrożny, że nie pomyślał. Będziesz bronić się przed myślą, że wnuczka może być rozczarowana tym, że nie dojedziesz, więc całą winę zrzucisz na kogoś innego. Na ślubie oczywiście Cię nie będzie, a w dodatku skłócisz pół rodziny.

Do startu, gotowi, start!


Jeśli jednak zamiast jęczeć i biadolić, pomyślisz, że oto życie stawia Cię przed kolejnym wyzwaniem, zagrzejesz się do walki – w końcu wnuczka na Ciebie liczy. Podzwonisz po rodzinie, posprawdzasz połączenia autobusowe, rozkład jazdy pociągów. W końcu nie tylko samochodem syna można się przemieszczać. Na ślub bez wątpienia dotrzesz, a dodatkowo będziesz z uśmiechem na ustach wspominać nowo zawarte znajomości z podróży. Rodzina będzie pod wrażeniem Twojej przedsiębiorczości, a satysfakcja z tak dobrze wykonanego zadania odejmie Ci lat.

Ta sama sytuacja, dwa różne podejścia do niej. Raz totalna klęska, smutek i rozgoryczenie, raz radość, nowe doświadczenia i poczucie szczęścia. Od nas tylko zależy, jaki użytek zrobimy z tego, co ześle nam los – ile weźmiemy dla siebie, a ile z siebie niepotrzebnie oddamy.

Oceń artykuł

(liczba ocen 0)

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!