Gdy chwila przyjemności to wyzwanie

Spis treści

Przyjemność to nie jest domena leni i słabeuszy. Niezbędna jest każdemu. Musimy więc odnaleźć w sobie determinację do jej osiągnięcia i konsekwentnie realizować plan. Jak przezwyciężyć trudności, pisze psycholog Paulina Owsińska.

Jeśli jeszcze nie czytałeś, zobacz artykuł: Zrób sobie przyjemność!

Ostatnio zachęcałam do tego, by nauczyć się przeznaczać odrobinę czasu codziennie tylko i wyłącznie na własne przyjemności. W kilku prostych krokach opisałam, jak się za to zabrać. Wydaje mi się, że nie sprawiały one wrażenia czegoś nie do zrealizowania. Ale – jak to z wrażeniami bywa – mogło być ono mylne. Zresztą, zawsze i tak wszystko wychodzi w praniu. Jakie trudności można potencjalnie napotkać, wyrywając życiu chwilę tylko dla siebie? O tym poniżej.

Mocne postanowienie zmian


Po pierwsze i najważniejsze: brak postanowienia. Samym chceniem i myśleniem, że „fajnie by było” coś zmienić, nic nie zmienimy. Musimy naprawdę to „chcenie” zamienić w cel i odnaleźć w sobie determinację do jego osiągnięcia. Nie oszukujmy się, czasem wprowadzenie przyjemności w grafik może wywrócić dzień do góry nogami. To nie może nas zniechęcić.
 

Konsekwentna realizacja planu


Zgubne może być także niewłaściwe planowanie. Wygospodarowanie co najmniej pół godziny dla siebie musi przyjąć bardzo konkretną formę określoną godzinami od-do. Tylko w ten sposób możesz wyeliminować większość czynników zakłócających, które mogłyby Ci przeszkodzić w odpoczynku. Poza tym, wraz z określeniem ram czasowych szansa, że swoje nowe postanowienie wprowadzisz w życie, znacznie wzrasta. Konsekwentna realizacja planu w efekcie zaowocuje również poczuciem kontroli nad swoim czasem i rozkładem dnia.

Reklama

Proporcje między obowiązkami i przyjemnościami


Ponadto, ważne jest zachowanie odpowiednich proporcji między tym, co „trzeba” i „powinno się”, a tym, co „się chce”. Proporcja nie oznacza w tym przypadku równości, gdyż jest to trudne do osiągnięcia i wydaje mi się, że raczej niepożądane. Ilość obowiązków i ilość przyjemności powinna być taka, żebyś, myśląc o minionym dniu, kiedy kładziesz się wieczorem do łóżka, odczuwał satysfakcję i zadowolenie. A bez wątpienia, poczucie dobrze spełnionego obowiązku temu sprzyja.

Przyjemność nie tylko dla leni


Bywa tak, że uzupełnienie swojego grafiku o chwilę relaksu rodzi niepokój. Dotyczy on szczególnie osób, którym od zawsze wpajano, że czas należy spędzać na czynnościach pożytecznych, a odczuwanie przyjemności to domena leni i słabeuszy. Niemniej jednak może on towarzyszyć i tym, dla których wprowadzenie nawet kilkudziesięciu minut tylko dla siebie do swojego dnia, oznacza dużą zmianę. Wtedy pojawia się ryzyko, że czegoś nie zdąży się zrobić i że konsekwencje takiej reorganizacji mogą być opłakane w skutkach. Wszystkich myślących w podobny sposób odsyłam raz jeszcze do poprzedniego artykułu, w którym wspominam o opłakanych skutkach braku przyjemności.

Reklama

Do dzieła!


Teraz, kiedy potencjalne trudności zostały zidentyfikowane, łatwiej się z nimi zmierzyć. Nie ma co się łudzić, że będzie bezboleśnie. Każda zmiana, nawet najbardziej pozytywna, zawsze jest spotkaniem z nieznanym. A skoro nieznane, to i zaskakujące. Ale zaskakujące to nie obezwładniające. Dlatego też życzę dużo samozaparcia, konsekwencji i odwagi w realizacji przyjemnościowego postanowienia. Na pewno się przydadzą.

Oceń artykuł

(liczba ocen 0)