Świąteczna atmosfera. Co robić, gdy trudno wytrzymać?

Spis treści

Nie w każdym domu Święta to czas pojednania. Prawda jest taka, że w wielu miejscach atmosfera aż iskrzy od napięcia. Od czego zależą szanse zmiany? Co robić, gdy trudno wytrzymać przy rodzinnym stole? Radzi psycholog Paulina Owsińska.

Choinka, karp, prezenty, pierwsza gwiazdka… Pojednanie, radość, czas, kiedy jesteśmy razem, wspólne kolędowanie. Wszystko ładnie, pięknie, ale chyba gdzie indziej. U nas na pewno nie. Wersja dla naszej rodziny brzmi: udawana sympatia, napięta atmosfera, odliczanie czasu do końca wizyty. Jeśli drugi opis lepiej oddaje znaną Ci z własnych doświadczeń atmosferę Świąt, to ten artykuł jest dla Ciebie.

Nie zawsze jest różowo. Nie zawsze wigilijne stoły gromadzą te osoby, która naprawdę chcą się przy nich gromadzić. Czasem trzeba zasiąść do świątecznego posiłku z nielubianą bratową, niechcianą synową czy denerwującym kuzynem. Rodziny się nie wybiera. Ale wybrać można to, jak ten czas wspólnie spędzimy.

Gdyby tak slogany potraktować serio?


Co roku jak mantrę słyszymy, że Boże Narodzenie ma być dla nas czasem radości i pojednania. To tak utarte stwierdzenie, że już dawno przestaliśmy je brać na poważnie. Zupełnie bez sensu, gdyż tak właśnie powinno być! Tylko wtedy można te kilka dni uczynić naprawdę wyjątkowymi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że naprawa relacji z najbliższymi nie będzie czymś, co dostaniemy pod choinkę. Nie Święty Mikołaj ten prezent przynosi. Tutaj chodzi o własne chęci i – czasem ciężką – pracę.

Z tego warto zrezygnować


Nie ma co rzucać się na głęboką wodę i stwierdzać w szale pragnienia dokonania radykalnych zmian, że ta Wigilia będzie zupełnie inna od wszystkich. Tak pewnie nie będzie. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by to właśnie ona stała się początkiem uzdrawiającej przemiany w nadszarpniętych relacjach. Może tym razem nie będziesz pytać synowej, kiedy planuje mieć kolejne dziecko, syna – czy wreszcie zmieni pracę, a córce przy łamaniu się opłatkiem nie będziesz życzyć, żeby w końcu wyszła za mąż, bo nie młodnieje. Może też nie będziesz naciskać, żeby wszyscy posmakowali każdej z dwunastu potraw, mimo że już naprawdę więcej nie zmieszczą, a potem wspólnie oglądali film z wesela córki znajomej. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

Reklama

To warto dodać


Tym razem może posłuchaj, zatrzymaj się, nie oceniaj, bądź wdzięczny. Otwórz się na najbliższych i zechciej naprawdę ich poznać. Daj im przestrzeń dla siebie. Może będą z początku lekko zdezorientowani, ale szybko zrozumieją, że te Święta mają szansę być inne od poprzednich.

Ze zmianami jest tak, że ktoś musi je zainicjować. Kiedy zrobisz pierwszy krok, do którego bezsprzecznie upoważnia Cię doświadczenie i życiowa mądrość, inni pójdą za Tobą. Nie czekaj z założonym rękami, aż to oni coś zrobią. To seniorzy od wieków nadawali ton rodzinnym spotkaniom i wyznaczali kierunek, w którym szły rodzinne relacje. Nie inaczej jest dzisiaj.

Wychodzenie z inicjatywą to czasem trudna sprawa. Wiąże się z wzięciem odpowiedzialności i ujawnieniem, że zależy nam na relacji. To jest tym trudniejsze, gdy ma się przekonanie, że wiek upoważnia nas do nicnierobienia i jedynie odpowiadania (albo nie) na ruchy młodszych. Jeśli tak masz, to daj sobie spokój z oczekiwaniem, aż świat się dla Ciebie zmieni. Nie zmieni się. Ty go musisz zmienić sam.

Reklama

Oceń artykuł

(liczba ocen 0)

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!