Praga: katedra św. Wita

Swą potężną bryłą góruje nie tylko nad Hradczanami, lecz także nad całą stolicą Czech. Jest symbolem państwowości naszych południowych sąsiadów.Stoi wtłoczona między rozrastające się przez kilka stuleci budynki kompleksu praskiego zamku. Zauważamy ją między drzewami, wspinając się na hradczańskie wzgórze od strony Lorety, barokowego klasztoru jezuitów. Przed nami rozległy dziedziniec pełen ludzi. To tłum turystów przygląda się zmianie warty przed zamkiem królewskim, dzisiaj rezydencją prezydenta. Wartownicy ubrani są w mundury zaprojektowane do filmu „Amadeusz” Milosza Formana.

Szukamy jej wzrokiem. Schowała się za renesansowymi budynkami. Podnosząc głowy widzimy dwie strzeliste wieże. Jeszcze kilka kroków i stoimy przed zachwycającą fasadą zachodnią katedry świętych Wita, Wacława i Wojciecha, bo aż trzech patronów ma ta świątynia.

Oglądając stare praskie sztychy widzimy kościół bez jego zachodniej części. Jest tylko wspaniałe prezbiterium, jest fasada południowa z gotycką wieżą zwieńczoną barokowym hełmem, jest Złota Brama, wtedy główne wejście do kościoła. Nie ma śladu dwóch wież, okrągłego okna, zachodniego portalu…

Katedrę zaczęto budować w XIV stuleciu na miejscu romańskiej rotundy i wczesnośredniowiecznego kościoła. Miała być wzorowana na francuskich świątyniach, wysokich, o jasnych wnętrzach,  smukłych oknach, z wieńcem kaplic. Król Karol IV sprowadził budowniczego z Francji, który rozpoczął realizację projektu od  monumentalnego prezbiterium. Po śmierci konstruktora prace kontynuował niemiecki architekt, któremu Praga zawdzięcza również średniowieczny most Karola.

Zawieruchy historii sprawiły, że hradczańską katedrę budowano 600 lat. To, co nas zachwyca - wspaniała fasada z dwiema wieżami i ogromną rozetą, jak również cała część zachodnia świątyni - powstała dopiero na przełomie XIX i XX wieku, w stylu neogotyckim. Całość budowli ukończono w 1929 roku.

Warto wejść do środka, choć nie jest to łatwe, bo przestrzegane są dokładnie godziny otwarcia. Komu się to jednak uda, będzie zachwycony przestrzenią wnętrza, wspaniałym sklepieniem sieciowym, kolorowym światłem wpadającym przez ogromne okna.  Nie można ominąć niezwykle barwnej kaplicy św. Wacława, a także srebrnego grobowca św. Jana Nepomucena.

Kto czuje się na siłach, może wspiąć się na wieżę katedry, pokonując 287 schodów. Zapewniam, widok na Pragę i okolicę jest wart tego przedsięwzięcia.

Schodząc z Hradczan w kierunku mostu Karola zaglądamy na słynną Złotą Uliczkę, gdzie mieli ponoć mieszkać alchemicy sprowadzeni przez Cesarza Rudolfa II (wierząc legendzie, jeden z nich - pochodzący spod Nowego Sącza - zamienił ołów w złotą sztabkę).

Na średniowiecznym moście, który długo był jedyną przeprawą przez Wełtawę, trwa nieustający festyn. Kapele grają, artyści malują, kuglarze pokazują sztuczki, sklepikarze oferują pamiątki. Wszystko to dla zachwyconych turystów, którzy do późnego wieczora przemierzają tę promenadę.

Idziemy w kierunku Starego Miasta, aby o pełnej godzinie trafić na kolejną atrakcję, paradę apostołów w okienkach nad słynnym praskim zegarem astronomicznym Orloj. Jeszcze powłóczymy się po rynku, po wąskich zaułkach, brukowanych ulicach, chłonąc atmosferę wyjątkowej stolicy, która uwodzi swoim niepowtarzalnym pięknem…

Oceń artykuł

(liczba ocen 1)

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!