Sprawdzone patenty na oszczędzanie: sprzątanie

dy sama stanęłam oko w oko z krytyczną sytuacją materialną, postanowiłam, że skoro nie mogę przymnożyć jakoś w domowym budżecie pieniędzy, to będę wydawać ich jak najmniej. Okazało się, że najprostsze było wprowadzenie oszczędności przy sprzątaniu domu.



 

Dziś zatem chciałabym się skupić na tym temacie. I proszę, wybaczcie, że tekst zrobi się nieco osobisty. Po prostu zawsze rozczula mnie wspomnienie tego, jak cudownie było odkryć sprzątanie bez detergentów.

 

Chemia jest nie tylko droga. Ona zawodzi.

Tanie sprzątanie jest ekologiczne, a tak się szczęśliwie składało, że ten temat zawsze był mi bliski. Od dłuższego czasu nie podobało mi się, że w szorowaną ostrym proszkiem wannę, waham się wsadzić swe dzieci, nim jej dokładnie nie spłuczę istnymi hektolitrami wody. Ani toksyczny środek mnie nie zadowalał, ani wylewana idiotycznie woda, ani jego plastikowe opakowanie, ani to wreszcie, ile trzeba było za niego wydawać, by nie rysował powierzchni. Nie podobała mi się też odkażana czymś niebezpiecznym toaleta. Cudowny środek, który powodować miał, że kurz nie będzie osiadał, rozczarowywał, bo kurz osiadał. A ściereczki jednorazowe do usuwania w kuchni problematycznych zanieczyszczeń… cóż, były jednorazowe.

By kupować to, czego naprawdę chcę i jak najoszczędniej się da, zamawiałam zwykle hurtową gigantyczną paczkę z dobrze zaopatrzonej drogerii. Ile do nas zdążyło przyjść tych paczek! I jakie szczęście, że finanse spowodowały, że powiedziałam twardo: dość!

Bo wybór ekologiczny może być podyktowany czystą ekonomią. Tak było w moim przypadku. Potem pociągnęło to za sobą mnóstwo innych konsekwencji. Ale to już zupełnie inne historie, wszystkie z happy endem.

 

Czemu ekosprzątanie jest tanie?

Rzeczywiście, mogą istnieć wyszukane ekologiczne środki czystości, które są drogie. To możliwe. Nie wiem, bo nigdy nie poszukiwałam ekologicznych środków czyszczenia domu. Tak jak powiedziałam, moją pierwszą potrzebą było ograniczenie wydatków. A to oznaczało, że już nie kupuję niczego do sprzątania. Sprzątam tym, co mam w domu. Bo czy ktoś nie ma w domu sody oczyszczonej? Albo octu? A to są moje dwa absolutnie niezawodne środki do tego, by posprzątać cały dom. Oczywiście, by oszczędność była pełna, zaczęłam kupować sodę na kilogramy. Nasz śmietnik przestał wypełniać się plastikiem, wielkie paczki z różnymi środkami chemicznymi przestały przychodzić. Niepostrzeżenie jakoś zaczęło mniej ubywać z konta. Sody i octu się nie reklamuje w telewizji, nie wymyśla ich jeszcze lepszych wersji, nie trzeba zatem za nie płacić mnóstwa pieniędzy.

 

Soda – Leonardo da Vinci wśród użytecznych produktów

Uwielbiam sodę. Można o niej samej pisać książki, do tak wielu rzeczy można jej z powodzeniem użyć. Z trudem powstrzymam się, by nie napisać dziś o tym, do czego oprócz sprzątania jej używam. Do rzeczy zatem. Soda zupełnie wyeliminowała z mojego domu proszki i mleczka do szorowania. Soda szoruje, ale absolutnie nie ma mowy o tym, by cokolwiek zarysowała. A szoruje naprawdę tak świetnie, że wanna, którą czyszczę z często… hmmm… z pewnym ociąganiem, odzyskuje istny blask, choć ma już dziesięć lat. Soda wybiela. Można nią skutecznie i bez obaw szorować fugi. Szoruję sodę również na chromowane powierzchnie, usuwam wszelkie zabrudzenia w kuchni. I absolutnie wyzbyłam się lęku, że cokolwiek toksycznego dotknie moich dzieci, gdy nieuważnie spłuczę. Bo kąpiel z sodą w pewnych wypadkach jest wręcz zalecana, np. gdy ma się swędzącą wysypkę.

Nie lubię, gdy w kuchni pozostają wspomnienia zapachów – wszelkie deski i moje własne ręce oczyszczone sodą, nie przypominają już, że krojona właśnie była np. cebula czy czosnek. To odrobinę sody zatem wkładam do lodówki, by nie było w niej czuć nieprzyjemnych zapachów. Podobny problem z obuwiem? Zbędny dezodorant, soda wsypana do buta na noc zneutralizuje problem. Pranie tapicerki? Soda. Czyszczenie platerów? Soda. Przypalone żelazko? Soda. I tak można by jeszcze długo i długo. Napisanie dzieła o sodzie to naprawdę nie jest wielkie wyzwanie. Dlatego to mój domowy Leonardo da Vinci.

 

Ocet – doskonały partner sody

To właśnie octem zalewam sodę w toalecie, by kruszyć powstający tam osad kamienny. Moje dzieci uwielbiają burzliwą reakcję, jaką to wywołuje w środku – ciekawe doświadczenie chemiczne warte pokazania dzieciom, nie ma takiej frajdy przy użyciu zwykłych detergentów!.

Octem rozcieńczonym wodą myję podłogę, wszelkie powierzchnie ceramiczne, szklane – zaznaczmy, że ocet wycierany starymi gazetami nie zostawia żadnych smug na lustrach i na szybach okien. Jeżeli przecieram blat czy nasz stół kuchenny, zawsze robię to ścierką zwilżoną wodą i octem, nigdy detergentem. Octem zmywam tłusty kurz z kuchennego okapu. Bo ocet to pogromca tłuszczu i żaden detergent zmywający jeszcze więcej naczyń nie może sobie z nim lepiej poradzić. I właśnie zwilżoną wodą z octem ścierką ścieram kurze, bo odnoszę wrażenie, że to jednak po nim wolniej osiadają.

Kiedyś, bardzo dawno temu, mój roczny syn strzasnął butelkę octu na podłodze w kuchni i byłam przerażona jak długo będę czuła ten okropny zapach. Obecnie, w efekcie nieustannego używania octu w zasadzie przestałam dostrzegać, że on pachnie. Dało mi w swoim czasie do myślenia, czy nie kupiłam jakiegoś zwietrzałego octu. Ocet pomoże Wam z zakamienionym czajnikiem, bo kruszy kamień tak dobrze, jak kwasek cytrynowy. Ten ostatni zresztą może wspomóc Was w tanim sprzątaniu równie jak moje dwa ulubione produkty sprzątające. U mnie został jednak szybko wyparty z akcji sprzątanie przez tamte dwa i obecnie będę już używać go tylko do celów spożywczych. Choć nie zarzekam się, może jeszcze okaże się, że i kwasek cytrynowy ma jakąś swą szczególną moc?

 

Olejek eteryczny – dobry dodatek

Nie byłabym sprawiedliwa, gdybym nie wspomniała, że wspomaga mnie w utrzymaniu czystości domu olejek herbaciany. Jego właściwości antybakteryjne wykorzystuję sięgając po niego, gdy coś chcę wyczyścić szczególnie dokładnie, np. sławetne obrzeża muszli klozetowej czy kocią kuwetę.

 

A mycie naczyń? Pranie? Do tego też trzeba drogich detergentów!

Oczywiście, na czyszczeniu mieszkania wydatki na chemię gospodarczą w domu się nie kończą. Jest jeszcze przecież chemia zużywana do mycia naczyń i prania. I na to wszystko są domowe i tanie sposoby. W oczywisty sposób też ekologiczne. Tu trzeba jednak paru dokładniejszych wskazówek, którymi chętnie się z Wami podzielę już następnym razem.

Zdradzę Wam tylko jeden wstydliwy sekret: jeszcze nie doszłam do tego, jak domowym sposobem myć naczynia w zmywarce. Co w związku z tym? Używam tabletek, ale nigdy w całości. Zawsze najwyżej połowę tabletki. I nie ma żadnej różnicy. Naprawdę!

Oceń artykuł

(liczba ocen 0)

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!