Pomoc chorym. To więcej niż praca

Spis treści

„Po prostu wykonywałam swoją pracę” - mówi wiele pielęgniarek wyróżnianych za swoją opiekę nad pacjentami. Jest wiele historii pokazujących niezwykłe zaangażowanie lekarzy i zespołów medycznych w ratowanie chorych. Jak przyznają, najlepszą nagrodą dla nich jest wdzięczność i docenienie.

Wdzięczność na całe życie

/> Rok 1986. Karetka pędzi ulicami San Antonio (USA) do szpitala. Wiezie do szpitala noworodka w stanie krytycznym. Lekarze przygotowują wszystko w najwyższym pośpiechu, walcząc o każdą sekundę. Małą Jacquelyn Burke podłączono do aparatury wspomagającej oddychanie, będącej wówczas zupełnie nową technologią. Cała medyczna ekipa przez kilka dni ciężko pracuje i czuwa, walcząc o życie dziecka.

Jacquelyn Burke przeżyła - i przez całe życie była pełna wdzięczności dla ludzi, którzy z wielkim poświęceniem ją uratowali. Przyznaje nawet, że z dumą nosi blizny na szyi i klatce piersiowej, które zostały jako pamiątka po tym wydarzeniu. A dziś - sama ma dziecko. I ono również swoje życie zawdzięcza lekarzom i pielęgniarkom walczącym przed laty o życie Jacquelyn. Szczęśliwa matka po latach wysłała do szpitala, w którym została uratowana, list pełen pozytywnej energii.

Wyraził wdzięczność tak, jak potrafił najlepiej


24-letni Sam Harte, zatrudniony w centrum sportowym w Wielkiej Brytanii, spędził w 2010 roku niemal miesiąc w szpitalu ze względu na zapalenie wyrostka robaczkowego i inne komplikacje. Będąc pod wrażeniem opieki, jaką mu w tych ciężkich chwilach zapewniono, postanowił odwdzięczyć się w taki sposób, w jaki potrafił najlepiej.

Zobowiązał się do podjęcia w ciągu następnego roku dwunastu sportowych wyzwań na rzecz instytucji charytatywnych oraz szpitala. Przez następne miesiące brał więc udział w różnych biegach, a także wspinał się na góry.

Cały czas przy tym zachęcał i prosił ludzi o wsparcie aktywności charytatywnej szpitala. Zebrał w ten sposób 2000 funtów, które pozwoliły na urządzenie na oddziale dziecięcym nowego pokoju do zabaw oraz zakup sprzętu, dzięki któremu opiekujące się nim wcześniej pielęgniarki mogą się dokształcać.

Reklama

Walcz jak dziewczyna


Półtora roku po urodzeniu drugiego dziecka Nancy Longobardi, pracująca w sklepie odzieżowym, zaczęła odczuwać bóle w piersi. Początkowo je lekceważyła, ale za namową szefowej, która miała za sobą walkę z rakiem piersi, zgłosiła się na badanie do szpitala.

I rzeczywiście – okazało się, że ma nowotwór. Szybko ustalono dla niej termin operacji, zaplanowano chemioterapię i radioterapię. Jak wspomina Nancy, spotykała się przy tym z dużym wsparciem, które pozwoliło jej zachować optymizm w trudnym okresie.

Gdy leczenie było już za nią, postanowiła wraz z mężem zaprojektować bluzki opatrzone hasłem "Walcz jak dziewczyna". Zaproponowali szefowej sklepu, w którym pracowała, ich sprzedaż. Ta z radością się zgodziła. Od tej pory klientki mogą kupować ubrania opatrzone motywującym hasłem, a 10% dochodu z każdej sprzedaży przekazywanych jest na szpital, który im obu kiedyś pomógł.

To po prostu moja praca


Patrick był osobą o złotym sercu, zawsze gotową, by pomagać innym. Jego zdrowie nie pozwoliło mu jednak na wiele. Dwukrotnie przeszedł ziarnicę złośliwą, aż wreszcie w wieku 33 lat wylądował w szpitalu w wyniku poważnych powikłań związanych z samoistną plamicą małopłytkową, chorobą, która osłabia układ odpornościowy. W szpitalu spędził 8 tygodni, ale tym razem jego organizm nie dał rady.

Jego bliscy pozostali jednak pod ogromnym wrażeniem opieki, jaką zapewniły mu w tym czasie pielęgniarki. Była zarówno profesjonalna, jeśli chodzi o obsługę i umiejętności, jak i prawdziwie ludzka. Pielęgniarki okazywały wiele psychicznego wsparcia i współczucia umierającemu Patrickowi oraz jego rodzinie. Zrozpaczeni po jego śmierci bliscy z ulgą myśleli o tym, że otoczony był w swoich ostatnich dniach prawdziwą troską.

Chcieli równocześnie uczcić pamięć Patricka i wyrazić swoją wdzięczność dla pielęgniarek pomagających z oddaniem pacjentom i ich rodzinom. I tak powstała fundacja DAISY przyznająca wyróżnienia pielęgniarkom. Początkowo jej twórcy chcieli, żeby te same wzajemnie nominowały się do nagród. Jednak wówczas pomysł nie cieszył się zainteresowaniem. Pielęgniarki uważały, że robią coś oczywistego. Popularność nagroda DAISY zdobyła dopiero wówczas, gdy nominować do niej mogli pacjenci i ich rodziny. Organizatorów nagle zalała fala głosów wdzięczności dla oddanych pracowników służby zdrowia.

Do nagrody nominowano przez ostatnie kilkanaście lat ponad 130 tysięcy pielęgniarek, z których nagrodzono ponad 20 tysięcy. Fundacja zaś działa już w kilku krajach. Wiele z pielęgniarek, które zostały wyróżnione za nadludzką opiekę, stwierdza po prostu:

- Wykonywałam po prostu swoją pracę.

Nasza codzienność


W Polsce również mamy wyróżnienia przyznawane przez pacjentów pracownikom służby zdrowia, choć cieszą się one mniejszą popularnością. Z pewnością warunki leczenia pozostawiają często wiele do życzenia. Kolejki, gonitwa, brak snu, czasu. Nasi lekarze i pielęgniarki często się na to skarżą. Ale przecież jest w tym gronie również wiele osób, które mimo wszelkich przeciwności mają serce na dłoni i zawsze są gotowe pomóc. Ślemy im z tego miejsca najszczersze podziękowania i życzenia wielu sił.

Czy spotkaliście kiedyś takie dobre dusze na swojej drodze? Jak udało się Wam im podziękować?

 






[poll id="9"]

Oceń artykuł

(liczba ocen 0)

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!