Po co kupować kosmetyki? „Oczyszczanie"

Kiedy moje zasoby gotówki gwałtownie zmalały, boleśnie zaczęłam odczuwać, jak bardzo są drogie. Na początku zaczęłam po prostu schodzić z wysokich półek do tych bliżej podłogi. Ale w końcu zabrakło półek, a ja nie byłam zachwycona tym, że smaruję się czymś nieznanej konduity i podejrzanego składu. Na szczęście dotarło do mnie wtedy, że kosmetyków nie trzeba kupować, tylko… poszukać ich w kuchni!



Dziś zacznijmy od oczyszczania twarzy. Nim przystąpimy do właściwych zabiegów pielęgnacyjnych, trzeba zadbać o czystość cery. Zwykle była ze mną bateria: mleczko, tonik, żel do mycia twarzy, no i rzecz jasna waciki. Jako pierwsze odpadły te ostatnie, a wespół z nimi mleczko.

Czytaj też: Mycie włosów bez szamponu

Precz z wacikami, niech żyje ściereczka!

Waciki. Czyste marnotrawstwo i zapełnianie śmietnika trudnymi do segregacji odpadami. Zawsze mnie irytowały. Za to ściereczka do czyszczenia twarzy – jeszcze nigdy. Niesamowite odkrycie! Ściereczkę moczy się po prostu wodą i zaczyna myć nią twarz. Niezależnie od tego, jak ciężki jest nałożony makijaż – ściereczka rozprawia się z nim bezlitośnie. Ale oczywiście nie może być to każda ściereczka.

Jaką wybrać? Jest kilka opcji. Wedle niektórych tylko splot charakterystyczny dla muślinu zagwarantuje prawdziwe oczyszczenie twarzy. Inni twierdzą, że nic innego, jak ściereczka bambusowa. Mnie do tej ostatniej skutecznie zniechęciła… krótka data ważności. Po trzech miesiącach ściereczkę trzeba wymienić, gdyż traci swe antybakteryjne właściwości.

Wybrałam opcję najtańszą – mikrofibrę. Taką jak do czyszczenia domu? No, prawie. By mikrofibrą czyścić twarz bez podrażnień, warto zakupić jej wersję przeznaczoną do celów kosmetycznych. Oczywiście nie braknie takich, którzy używają z powodzeniem ściereczek przeznaczonych do czyszczenia luster i ścierania kurzu. Ja jednak zalecałabym ostrożność – codzienne traktowanie twarzy zwykłą mikrofibrą nie ujść bezkarnie, jeżeli mamy delikatną cerę.

Czy czyszczenie ściereczką jest dokładne? Może być nawet antybakteryjne! Wystarczy jakiś czas przed planowanym zmywaniem namoczyć ściereczkę w miseczce z wrzątkiem. Po wyjęciu ściereczki wrzątek posłuży nam do umycia twarzy. Tylko on – nic innego! Żadnych mleczek i innych dodatkowych mazideł. Czysta oszczędność i czasu, i pieniędzy! Nie wierzycie? Moją ściereczkę używam już cztery lata. Nie zanosi się na zmiany.

Konserwacja? Po każdym czyszczeniu piorę ją po prostu w mydle, wieszam i następnego dnia używam znów. Rzecz nie do zdarcia. Moja skóra najwyraźniej też nie – choć sucha i skłonna do podrażnień, ze ściereczką się bardzo polubiła.

 

A tonizowanie?

Samo czyszczenie wodą to nie wszystko. Dla wielu z nas przed nałożeniem kosmetyku niezbędne jest wklepanie w twarz toniku. Tego też nie kupuję już w sklepie. Po co? We własnej kuchni znajduję kilka opcji na obycie się bez kupowanego produktu.

Ogórek – najczęściej po prostu obierając go, wnętrzem skórek traktuję twarz. Jak pachnie! Odświeża cerę i matuje, nie wysuszając jej. Rewelacja! Jako kosmetyk służy to, co zwykle się wyrzuca! Jeżeli jednak zechcecie przeznaczyć nieco samego ogórka, po prostu obłóżcie sobie twarz plasterkami jak maseczką. Na to wilgotna ściereczka, by kompres odświeżający zbyt szybko nie wysechł i już! Relaks, muzyka lub audioksiązka w tle – obowiązkowe, by osiągnąć perfekcję.

Zielona herbata – do cery dojrzałej idealna! Zawiera garbniki, które są naturalnymi przeciwutleniaczami walczącymi z wolnymi rodnikami. Jak skorzystać z zielonej herbaty w roli toniku? Po prostu ją zaparzyć i po wystudzeniu przemyć jej małą ilością twarz. Resztę można wypić. Stosowana od wewnątrz też jest rewelacyjna!

Opcja dla tych, którzy tonik chcą mieć pod ręką w każdej chwili, bez czekania na dostawę w kuchni, to przygotowanie go sobie wcześniej. Np. z łyżki octu jabłkowego, do której dodacie 19 łyżek wody. By złagodzić przykry zapach (choć ta „przykrość” to kwestia względna), dodajemy parę kropli olejku aromatycznego. Tonik rewelacja, zwłaszcza dla tych, co potrzebują toniku działającego przeciwzapalnie i antybakteryjnie.

 

Na dziś tyle. To skromny początek. Sposobów, by nie wydawać pieniędzy na kosmetyki, a nie przypłacić tego zaniedbaniem ciała jest mnóstwo. Co bardzo ważne, wszystkie o których Wam napiszę, będą zdrowe, sprawdzone i bezpieczne. Żadnej szkodliwej chemii, żadnych niepożądanych składników. Zwykle przecież takie nie kryją się w kosmetyku, który można… zjeść.

Oceń artykuł

(liczba ocen 1)

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami na temat zdrowia i zdrowego stylu życia, zapraszamy na nasz portal ponownie!