Codzienne narażanie się na intensywne, długotrwałe dźwięki może sprawić, że nasze uszy odmówią nam w pewnym momencie posłuszeństwa.

Ale do niedosłuchu czy głuchoty doprowadza nie tylko wszechobecny hałas – utratę jednego z 5 zmysłów powodować mogą leki, jakie przyjmujemy, albo nawet przebyte choroby czy urazy głowy.

O co cały ten szum?

Jeszcze kilkanaście lat temu im młodsze było ucho, tym więcej można było usłyszeć. Bo choć niedosłuch mógł mieć charakter wrodzony czy być uwarunkowany genetycznie, laryngolodzy najczęściej utożsamiali go z procesem starzenia się. Na mikrouszkodzenia słuchu wpływ mają bowiem nawet niewielkie zaburzenia krążenia czy zaburzenia przemiany materii, które występują u ludzi starszych! Dziś lekarze przyznają, że przyczyny problemów ze słuchem nie są już tak oczywiste – prawie połowa pacjentów poradni laryngologicznych to osoby w średnim wieku, przy czym dyskomfort związany z pogorszeniem tego zmysłu dotyka częściej mężczyzn niż kobiet. Powodem niedosłuchu może być także zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, uraz głowy czy stosowanie niektórych leków (najczęściej antybiotyków aminiglikozydowych: gentamycyny i amikacyny).

Zdaniem lekarzy niedosłuch czy głuchota to także problem cywilizacyjny, dlatego laryngolodzy ostrzegają, że z nowinek technologicznych warto korzystać z rozwagą. Szczególnie niebezpieczne dla zdrowia okazuje się odtwarzanie muzyki w słuchawkach dousznych. Popularne „pchełki” szczelnie zamykają przewód słuchowy, co może wzmagać energię akustyczną i doprowadzać do tragicznego w skutkach sprzężenia zwrotnego.

Chcesz mieć dobry słuch? Czas na badanie!

Wydaje ci się, że słyszysz rozmówcę, ale nie rozumiesz, co do ciebie mówi? To charakterystyczny objaw niedosłuchu – tzw. podwyższenie progu słyszenia wiąże się z upośledzeniem rozumienia mowy. Im większy mamy problem z wyższymi częstotliwościami, tym trudniej nam będzie zrozumieć, co mówią do nas inni. Dlatego ludzie z postępującą wadą słuchu tak źle odnajdują się w hałasie – śledzenie rozmowy w takich warunkach jest dla nich niemal niemożliwe.

Kontakty z otoczeniem utrudniają także towarzyszące niedosłuchowi szumy uszne czy zawroty głowy. To z kolei może doprowadzić do izolacji społecznej, a co za tym idzie – poczucia frustracji czy depresji. Żeby temu zapobiec, warto jak najszybciej zbadać słuch. Jak to zrobić? Wystarczy wykonać badanie audiometryczne. Polegają one na tym, że w w specjalnej, wytłumionej komorze lekarz sprawdza, na jakie dźwięki reagujemy i jaki jest nasz ubytek słuchu.

Aparat to nie wstyd

Jeśli nie udało ci się zapobiec niedosłuchowi, skorzystaj z pomocy techniki. Era ciężkich i niepraktycznych analogowych aparatów słuchowych minęła już dawno – obecnie cyfrowe urządzenia są niemal niezauważane. Najmniejsze z nich mają 22 milimetry długości i ważą 1,5 grama – jeśli wierzyć producentom, możemy nawet zamówić ozdobienie takiego aparatu cyrkoniami… Najnowsze urządzenia korygujące słuch mogą być schowane w uchu bądź za uchem i pozostać ukryte pod włosami.

Co ciekawe, niektóre z urządzeń są tak zaawansowane technologicznie, że same rozpoznają hałas i wyłączają go przy jednoczesnym wzmacnianiu mowy. Przedział cenowy także nie stanowi już bariery – aparaty są refundowane przez NFZ. Dlatego, drogi pacjencie, pamiętaj o jednym – aparat to nie wstyd! Bo o ile małego urządzenia nikt nie powinien zauważyć, tak Twoje problemy ze słuchem dostrzeżone zostaną już po chwili rozmowy.

Źródło: medme.pl