Strzeliste i koronkowe, rzeźbione w kamieniu, a czasem wyczarowane z czerwonej cegły, z kolorowymi witrażami, z misternymi sklepieniami, pyszniące się i górujące nad miastem – zachwycające gotyckie katedry.

Dla mnie są pretekstem do podróży. Chcę stanąć przed sięgającą nieba budowlą, podziwiać kunszt średniowiecznych budowniczych, wejść do środka, zadrzeć wysoko głowę i spojrzeć na sklepienie. To sklepienia właśnie zadziwiają mnie najbardziej. Raz bardzo skromne, innym razem wycyzelowane, misternie rzeźbione. Fotografując je, zauważam często, że na szczycie noszą sygnatury budowniczych. Tak wysoko…

Setki lat temu, średniowieczny wierny, przestępując progi kościoła, widząc jego potęgę, zalane kolorowym światłem wnętrze, nie miał wątpliwości, że Bóg jest wielki i wszechmocny. Dziś katedry zachwycają swoim pięknem, przyciągają tłumy turystów z całego świata. Niejeden z nich w zadumie przystanie i  odłoży aparat fotograficzny, którym zrobił już setki, czy tysiące zdjęć. I może, tak jak przed setkami lat, geniusz średniowiecznych architektów sprawi, że zastanowi się nad sobą, światem, że uwierzy…

Moja fascynacja gotykiem zaczęła się od pewnej podróży przed kilkoma laty. Córka zaprosiła mnie do Barcelony. Ale to nie katedra w stolicy Katalonii sprawiła, że postanowiłam odwiedzać, oglądać i fotografować miasta z perłami gotyckiej architektury… Kościół, który poruszył moją wyobraźnię, góruje nad budynkami gotyckiej starówki sto kilometrów od Barcelony. Miasto przecina rzeka. W zimie jest w niej niewiele wody. Dopiero wiosną topniejący śnieg, dotychczas pokrywający Pireneje, spływając z gór, wypełnia jej koryto. Katedrę widać z daleka. Jest ogromna, może niezbyt piękna z zewnątrz, nie jest wcale smukła i strzelista, ale swą potęgą odznacza się wśród różnych poziomów dachów starej zabudowy. Aby do niej dotrzeć trzeba przemierzyć wiele schodów, w górę i w dół, przeciskając się przez wąskie kamienne uliczki, schylać głowę przechodząc pod niezbyt wysokimi bramami. Miasto jest piękne. Między kamiennymi podwórkami od czasu do czasu pojawiają się skrawki zieleni. Nawet w lutym jest ciepło. Wysokie pióropusze palm przyciągają wzrok. Jeszcze jedne wysokie schody i ukazuje się w całej swej potędze – katedra w Gironie.

W założeniu jej projektanta wcale nie miała tak wyglądać. Miała być kopią barcelońskiej katedry, kościołem trójnawowym. Jednak kryzys ekonomiczny spowodował, że prace budowlane przerwano. Kolejny architekt zaproponował wersję oszczędnościową, kościół salowy, czyli jedną nawę zamiast trzech. Uzyskał przychylność biskupa, jednak pozostali budowniczowie nie chcieli zgodzić się na zmianę projektu. Prace nad zawieszoną budową nie ruszyły z miejsca. Na zaproszenie biskupa zjechali architekci z Walencji,  Majorki, Saragossy, Lleidy, Perpignan i Tuluzy. Oni mieli zadecydować, czy ma to być kościół jednonawowy czy trójnawowy. Eksperci orzekli, że kościół jednonawowy będzie piękniejszy i ekonomiczniejszy, chociaż trójnawowy byłby bezpieczniejszy, gdyż nie stanowiłby nowości pod względem konstrukcyjnym. Biskup zadecydował o dokończeniu budowli jako jednonawowej. W następnych latach katedra w Gironie była wzorem dla architektów, którym zlecono budowę kościoła salowego. Dziś na zewnątrz nosi cechy kolejnych stylów. Nie jest jednorodna. Ale wnętrze zadziwia. Wchodzi się do środka przez muzeum. Trzeba zapłacić pięć euro za wstęp. Dziewczyna sprzedająca bilety zaznacza, że nie wolno fotografować. Zanim się wejdzie do wnętrza można pospacerować po krużgankach otaczających wewnętrzny dziedziniec, no i obejrzeć eksponaty w muzeum.

Wnętrze to ogromna sala, przykryta najszerszym sklepieniem gotyku o wysokości 34 m i prawie 23 m rozpiętości. Ciężar sklepienia opiera się na czterech przęsłach i przyporach, wprowadzonych do wnętrza. Między nimi umieszczone są boczne kaplice. To największy jednonawowy kościół w Europie. Słabe światło wpada przez kolorową rozetę i okna. Jest go zbyt mało, aby rozjaśnić tak potężną przestrzeń. Żadnych ozdób. Piękno w prostocie.

Słyszę muzykę. To dociera do mnie niski tembr głosu chóru. Śpiew a capella. Czuję zapach kadzideł. A może mi się tylko tak zdaje, bo magia tego miejsca działa na wszystkie zmysły. Fascynująca katedra…