Relacje rodzinne nigdy nie są prostą sprawą. Człowiek ma jak najlepsze intencje i chce postępować bez zarzutu, ale niemal zawsze i tak okazuje się, że coś można było zrobić inaczej, czegoś było za dużo, a coś innego pojawiło się zupełnie niepotrzebnie. Sprawdź, jak poprawić relacje z dorosłymi dziećmi i wnukami.

Czasem paradoksalne wydaje się, że potrzebujemy uprawnień do jeżdżenia wózkiem widłowym czy zezwolenia na łowienie ryb, a do roli rodziców i dziadków nikt nas nie przygotowuje. O ile mamy określone “twarde” kryteria odnośnie zapewnienia godnych warunków życia swoim dzieciom, wyboru szkoły czy komponowania posiłków, o tyle w kwestiach relacji interpersonalnych ostrego rozgraniczenia między tym, co być powinno, a co nie, brakuje. Ilu ludzi, tyle opinii. W dodatku każdy z nas jest inny, i postępowanie skuteczne w relacji ze starszym dzieckiem, z młodszym może się kompletnie nie sprawdzić. A gdzie tu jeszcze wnuki?! Można się pogubić. Całe szczęście, jest kilka ogólnych zasad, które mają zastosowanie niemal zawsze.

Byty odrębne

Naczelną zasadą harmonijności relacji międzyludzkich jest uznanie faktu, że Ty to nie ja, a ja to nie Ty. Ze wszystkimi jego konsekwencjami. Warto zatem dopuścić do siebie możliwość, że mamy inne pragnienia, inne potrzeby, inne pomysły. Historia życia każdego z nas, nasze przeżycia i doświadczenia ukształtowały dwie zupełnie różne osobowości. Ponadto, również materiał, w którym życie rzeźbiło nie był taki sam. Jedni z nas są wrażliwi, empatyczni i łatwo się emocjonują, a inni – wycofani, opanowani czy chłodni. W tej różnorodności nie ma lepszych i gorszych – jedni lepiej funkcjonują w określonych sytuacjach, drudzy – w innych. Nie wolno zmieniać nikogo na swój obraz i podobieństwo. Nawet gdy ten ktoś jest naszym synem, wnuczką czy matką.

Złoty środek

W relacjach z najbliższymi, jak niemal w każdej innej dziedzinie życia, zastosowanie znajduje zasada złotego środka. Każda skrajność może być niebezpieczna i potencjalnie może zaburzyć równowagę. Jeśli kilka razy zaproponowałaś, że zajmiesz się wnukami, a teraz nie masz już czasu na realizację własnych potrzeb, bo zajmujesz się nimi ciągle, to znak, że coś jest nie tak. Bycie babcią nie oznacza pełnienia wolontaryjnie roli niani. Tak samo destrukcyjny może być drugi biegun kontinuum – nakarmiona historiami o babciach oddających niemal życie wnukom uciekasz od samotnego przebywania z nimi jak najdalej. Ani jedno, ani drugie zdrowym relacjom nie sprzyja. Nie inaczej jest z gotowaniem, udzielaniem rad, spędzaniem wakacji, pożyczaniem pieniędzy i wszystkimi innymi kwestiami.

Dobre relacje z dziećmi i wnukami nie będą nigdy dane raz na zawsze. Wymagają nieustannej pracy, czasem rezygnacji z własnego widzimisię, a czasem twardego postawienia na swoim. Za każdym razem warto spojrzeć z szerszej perspektywy, pomyśleć, która decyzja przyniesie lepsze rezultaty na dłuższą metę i w tym właśnie kierunku podążać. Zdrowy rozsądek i umiejętność rezygnacji z natychmiastowych korzyści  w cenie jest niezmiennie.