Sobie i innym seniorom zawsze zalecam ruch. Wiem, najtrudniej pokonać własną skłonność do lenistwa; ale wiem też, że gdy się na wstępie zwycięży siebie – frajda jest ogromna…

Nie zawsze jednak pogoda sprzyja, a dzień długi, więc… i na komputer czasu staje. Warto wystartować z obliczoną na długo akcją poszukiwawczą. Nie tylko dlatego, że jest moda; dlatego, by historię próbować sprowadzać do własnej rodziny. Kiedyś nie było czasu, pamięć wyblakła, zdjęcia pożółkły; sprawy dnia przytłoczyły przeszłość. Teraz czasu więcej, a sieć mnoży szansę. Są w niej wskazówki, jak tworzyć drzewo genealogiczne; są porady, a nawet oferty. Można poszukać miejsc zachowanych dokumentów – metryk, aktów ślubów, zgonów. Można stawiać pytania i… czasem znaleźć odpowiedzi wzbogacające wiedzę o rodzinnej przeszłości. Czasem pojawi się chociaż wskazówka, który trop głębiej drążyć.

Mam pewne doświadczenia osobiste. Znalazłem reakcję na pytanie o losy Stryja, który zginął we Wrześniu 1939, broniąc stolicy; nie wiadomo nawet, gdzie jest pochowany, ale ślady ostatnich dni jednak się pojawiły. W amerykańskiej bibliotece Kongresu znalazłem… ostatnią przed II wojną stołeczną książkę telefoniczną. Jakże ciekawa lektura! I rodzinny ślad z międzywojnia. Także ciekawe informacje o znajomych. Choćby o tym, gdzie miał gabinet lekarz (potem jedna z ofiar Katynia), tata sławnego potem chirurga oraz historyka medycyny… Gdzieś trafiłem na dokument zatytułowany „Wydana w 1929 roku Księga Adresowa Polski (wraz z w.m. Gdańskiem) dla Handlu, Przemysłu, Rzemiosł i Rolnictwa” – tam ślad przodka i kilku znajomych – z przeszłości i opowiadań – osób…

Świetnym przykładem, a zarazem wskazówką, jest m.in. portal, który prowadzi p. Janusz Stankiewicz, za sprawą tej pasji także mój miły znajomy. Pod internetowym adresem: http://www.stankiewicze.com/ znaleźć można informacje o ponad 1,2 miliona osób, wykazy, dokumenty, korespondencję, wspomnienia; samemu da się postawić publicznie własne pytanie. Lektura pasjonująca, pouczająca, pomocna w poszukiwaniach na własny i rodzinny użytek.

Czytaj także: Własna historia jest najciekawsza