Uczyć się młodszym od seniora! O czym myślę? Że metryka wciąż jest ważna, ale… umiejętność obchodzenia się z nią – jeszcze ważniejsza.

Ze wszystkich stron słyszę, że gwiazdą Opola był Jerzy Połomski. Urodzony 18 września roku 1933, w Radomiu. Proszę sobie latka podsumować. A głos – jak za młodu, słuch – że wciąż pozazdrościć, dykcja – że daj Panie zdrowie… Wszystko da się łatwo zrozumieć, ucho lubi tak melodyjną pieszczotę…

Pouczające i zachwycające. Jest – proszę młodszych mistrzów estrady (prawdziwych, samozwańczych i łatwo kreowanych przez media), z kogo brać przykład. Żeby było wiadomo – z obrazu – kto śpiewa, ale jeszcze – co i jak… Panie Jerzy: brawo! I dzięki!

A swoją drogą jeszcze refleksyjka. Za „moich czasów” to młodzi byli nie tylko słuchaczami, lecz też wielbili śpiewanie. Wojsko śpiewało – maszerując, harcerze – to samo, i jeszcze wieczorami przy ogniskach, szkolne chóry rosły jak grzyby w dobrym sezonie; strażacy, tramwajarze – podobnie… W mojej szkole chór prowadził Henryk Wojnarowski, potem profesor i do dziś jedna z podpór Filharmonii Narodowej. I leciały przez kraj piosenki znane, nie importowane. Rodzime, proste… Nie tylko „Góralu”, „Czerwony pas” czy „Sto lat” po kielichu… Teraz, co – słoń nam na ucho nadepnął?

Nagranie z występu Jerzego Połomskiego na opolskim festiwalu można zobaczyć TUTAJ, a my zapraszamy na kilka wspomnień: