Często w październiku pojawia się w mediach różowa wstążka – symbol walki z rakiem piersi. W Polsce co roku diagnozuje się kilkanaście tysięcy nowych przypadków tego nowotworu. Chorują nie tylko starsze panie, ale także młode kobiety, nawet nastolatki.

Październik Miesiącem Świadomości Raka Piersi

Przez miesiąc słyszymy o Marszach Różowej Wstążki, o wystawach fotografii przedstawiających dziewczyny po mastektomii, o innych akcjach próbujących zwrócić uwagę na ten problem. Czytamy o profilaktyce, ale często niestety nie badamy swoich piersi. Bo po co? Przecież nas to nie dotyczy…

Kiedy jednak znana osoba publicznie oświadcza, że poddała się profilaktycznie podwójnej mastektomii, w mediach aż huczy. Na moment wzrasta zainteresowanie badaniami.

Ja też jestem Amazonką

A o raku trzeba mówić, nie tylko w październiku. Cenne są opowieści osób, które przez to przeszły, które mają za sobą terapie, które przez wiele miesięcy, a czasem i lat, zmagały się z chorobą nowotworową. Kiedy dziesięć lat temu usłyszałam złowieszczo brzmiące słowa – carcinoma ductale invasivum – poczułam się zagubiona w tym zupełnie nieznanym mi świecie, świecie choroby. Niewiele wtedy mówiło się o leczeniu raka. Niewiele pisano. Nie znałam nikogo, kto znalazł się wcześniej w takiej sytuacji. Znalazłam książkę znanej pisarki, która opublikowała swój dziennik choroby. Pamiętam, że wcześniej jej teksty o walce z rakiem drukował jeden z miesięczników dla kobiet. Nie czytałam ich, bo przecież wtedy mnie to nie dotyczyło…

O tym, że warto mówić i pisać na temat choroby nowotworowej, przekonuję się niezmiennie, czekając na kolejne badania w pełnych pacjentów korytarzach szpitala onkologicznego. Przeważnie trzeba dużej determinacji, aby walczyć o swoje zdrowie, a czasami i życie, w szarej rzeczywistości polskiej służby zdrowia. Te rozmowy w poczekalniach z kobietami doświadczonymi przez chorobę tak jak ja są dla mnie bardzo cenne. Pewnie i dla nich. Potrzebujemy potwierdzenia, że mamy szansę, że będziemy zdrowe, że będziemy żyły, cieszyły się każdym kolejnym dniem, martwiły kolejnym problemem. Chcemy wierzyć, że będziemy patrzeć, jak dorastają nasze dzieci, nasze wnuki, że jako zgrzybiałe staruszki będziemy chodzić, może z trudem, na spacery po parku. Ale będziemy…

W czasie moich zmagań z chorobą (po ośmiu latach od diagnozy zaliczyłam wznowę) spotkałam też kobiety, które wstydziły się mówić w środowisku małych miasteczek o swoim raku. Ba, nie przyznawały się do tego, że są chore. Czy traktowały nowotwór jako piętno, jako naznaczenie? Trudno w to uwierzyć w XXI wieku…

Różowa wstążka: bo o raku trzeba mówić

O raku trzeba mówić… Od dziesięciu lat opowiadam znajomym o mojej walce nie tylko z chorobą nowotworową, ale także z absurdami naszej służby zdrowia. Czy wiecie Państwo, że w Centrum Onkologii bez kolejki i bez skierowania, za jedyne 70 zł, można wykonać USG piersi? Niemal natychmiast. Nigdzie nie ma oficjalnie takiej informacji. Normalnym trybem pacjentki czekają na to badanie kilka długich miesięcy. Dla wielu – zbyt długich… Kilka moich koleżanek, którym o tym opowiadałam, wybrało się do szpitala na płatne USG. Jedna z nich w krótkim czasie dołączyła do grona amazonek. Być może dzięki takiej możliwości uratowałyśmy swoje zdrowie, a może i życie… Bo mnie też to dotyczyło.

Piszmy, mówmy o chorobie, nie bójmy się badań, nie bójmy się diagnozy. W porę wykryty rak jest uleczalny.