Księgi metrykalne to podstawowe, najważniejsze, ale na szczęście nie jedyne źródła, w których możemy poszukiwać informacji o naszych przodkach.

Dlatego jeśli nawet nie udało nam się namierzyć aktów urodzenia, małżeństwa czy zgonu protoplasty, nie powinniśmy załamywać rąk.

Dopiero z perspektywy tropiciela zapomnianych osób z przeszłości widać, jak wiele rozmaitych śladów zostawiają po sobie ludzie. Spisy, ewidencje, kartoteki, akta – kilometry dokumentacji tylko czekają, by je przejrzeć i wydobyć z nich fragmenty przeszłości człowieka, o którym nikt już nawet nie pamięta. Podstawowy problem polega na tym, jak zorientować się w tym archiwalnym gąszczu. Na szczęście można – i warto – skorzystać z bardzo przydatnych wyszukiwarek znajdujących się na stronie internetowej www.archiwa.gov.pl. Wystarczy po wejściu na stronę kliknąć w zakładkę “bazy danych” i wybrać bądź opcję prostego wyszukiwania (automatyczne przeszukanie wszystkich baz danych – to chyba najwygodniejsza forma), bądź zdecydować się na jedną wyszukiwarkę (przeszukanie wskazanej bazy danych). Pojawią się pola, w które wpisujemy nazwę miejscowości, wsi, miasta, parafii (albo inne słowo – np. nazwisko) i zatwierdzamy wybór.

Na ekranie wyświetlą się informacje na temat tego, jakie dokumenty na dany temat znajdują się w polskich archiwach państwowych (a przynajmniej te, które są już opracowane), a także – niestety, tylko częściowo – kościelnych. Są też precyzyjne informacje o samych dokumentach (rodzaj, charakter, wygląd, czas, miejsce i sposób wytworzenia, dokładne miejsce przechowywania – wraz z sygnaturą i innymi wskazówkami). Dysponując taką wiedzą, można albo samemu bardzo szybko odnaleźć dokument w archiwach, albo skierować do danego archiwum pisemnie (można e-mailem) prośbę o znalezienie poszukiwanego dokumentu (ewentualnie wykonanie kwerendy w celu jego odnalezienia) i sporządzenie kopii (kserokopii, skanu lub fotografii cyfrowej). Archiwa państwowe chętnie świadczą tego typu usługi (z kościelnymi bywa różnie – często po prostu nie mają warunków). Godzina pracy archiwisty kosztuje z reguły – w zależności od archiwum – 25-40 zł za godzinę. Koszt jednej kopii to najczęściej dwa zł (ale mogą być odstępstwa z uwagi na rodzaj kopii lub dokumentu, złożoności prac itp.; dokładne cenniki, regulaminy oraz wzory podań znaleźć można na stronach internetowych poszczególnych archiwów). Czas oczekiwania na wykonanie zamówienia bywa różny – od dwóch, trzech dni, do nawet ponad pół roku.

Co można znaleźć w archiwach? Z punktu widzenia genealoga wprost nieocenione są dwie bazy danych (warto jednak dokładnie “przetrzepać” pod interesującym nas kątem wszystkie – nigdy nie wiadomo, gdzie znajdziemy jakąś cenną wskazówkę). Pierwsza to PRADZIAD – baza danych o przechowywanych w archiwach księgach metrykalnych i aktach stanu cywilnego (wpisując w wyszukiwarce miejscowość, uzyskujemy odpowiedź na pytanie, jakie akty w niej utworzono i gdzie są dostępne). Druga to ELA – baza danych dotyczących ewidencji ludności (wpisując w wyszukiwarce nazwę miejscowości dostajemy odpowiedź na pytanie, jakie spisy ludności, ewidencje itp. zostały tu wytworzone i gdzie są przechowywane).

W archiwach odnaleźć można mnóstwo rozmaitych dokumentów o charakterze spisów – często niezwykłych i zawierających cenne informacje. Dla każdego poszukiwacza bardzo ważne mogą się okazać np. stare księgi meldunkowe miejscowości (zawierają m.in. daty urodzeń, ślubów, zgonów). Do tego dochodzą stare kartoteki wniosków o wydanie dokumentów tożsamości, wykazy pracowników zakładów pracy, organizacji itp. Znaczące mogą się też okazać rozmaite spisy ludności (najstarszy, wykonany w województwie krakowskim, pochodzi z 1791 r. i zawiera mnóstwo wartościowych dla genealogów informacji), spisy wyborców, poborowych, uczniów, urzędników, żołnierzy, rannych, rzemieślników, ale także np. rejestry skazanych, aresztowanych, więźniów czy listy… volksdeutschów. No i oczywiście spisy podatników, ponure świadectwo niezniszczalności fiskusa – część z nich sięga bardzo zamierzchłych czasów. Wszystkie tego typu dokumenty, wytworzone w różnych epokach i w różnych okolicznościach, to prawdziwe skarbnice wiedzy o ludziach. Nie zapominajmy też o tym, że w archiwach znajdziemy np. stare akta sądowe (w tym spraw spadkowych) czy notarialne. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że dla badacza dziejów rodziny są to źródła niezwykle ciekawe.

Wiele źródeł i opracowań znajdziemy także poza archiwami. Warto poszukiwać ich np. w bibliotekach lub wymieniając uwagi z innymi poszukiwaczami na forach genealogicznych. Prawdziwymi kopalniami wiedzy o mieszkańcach okazują się np. stare książki telefoniczne (ciekawie pisał o tym w Café Senior Andrzej Lewandowski), kroniki parafialne, szkolne itp. Wiele bardzo ciekawych opracowań źródłowych ukazało się też drukiem lub na portalach internetowych (np. spisy ludności Warszawy, zestawienie nekrologów z dawnej prasy warszawskiej, lustracje poszczególnych dawnych ziem królewskich, monografie miejscowości lub parafii i wiele innych). Dlatego warto wciąż szukać, szukać, szukać…