Ostatnio pisałam o oszczędnym czyszczeniu twarzy za pomocą ściereczki. Nie każdego jednak może przekonać ta metoda. Niektórym twarz może nie wydawać się w pełni umyta, jeżeli traktuje się ją tylko wodą. Dla innych ściereczka może być środkiem zbyt ostrym.

Nie szkodzi! Są inne metody, by rewelacyjnie umyć twarz i nie tylko nie wydawać przy tym przy pieniędzy, ale również zrobić to naprawdę bezpiecznym i jak najzdrowszym dla cery sposobem. Kto słyszał o czyszczeniu twarzy olejami?

Jak to: myć na tłusto?

Pomysł wydaje się dość absurdalny. Przecież zwykle twarz po całym dniu się błyszczy, czego nie lubimy i w ciągu dnia matowimy. Przetłuszczoną po całym dniu cerę myć olejem? Jak najbardziej! Jakkolwiek olej rozlany na podłogę w kuchni jest jedną z najgorszych zmór, to olej stosowany na twarz działa rewelacyjnie!

Paradoks polega na tym, że traktując naszą twarz tradycyjnymi środkami myjącymi, prowokujemy ją do nadrabiania zasobów zmytego sebum, w efekcie czego cera jeszcze bardziej się błyszczy. Pół biedy, gdy myjemy twarz przed pójściem spać. Jednak co jeżeli taki efekt wywołujemy mając w perspektywie dzień spędzony poza domem, bez możliwości wpadania co czas jakiś przed lustro, by pudrować twarz? Dodajmy do tego idące w parze wraz z nadprodukcją sebum zaskórniki, których raczej nie pożądamy.

Wszystkich tych można uniknąć właśnie sięgając po olej. Metoda oczyszczania twarzy zwana przez profesjonalistki OCM (Oil Cleansing Method) opiera się na dość oczywistej zasadzie: tłuszcz rozpuszcza tłuszcz. Wystarczy spróbować, by przekonać się, że tak naprawdę olej usuwa z naszej twarzy nie tylko wszelki brud, ale i makijaż – nawet ten wodoodporny. A co najważniejsze, nie niszczy on warstwy hydrolipidowej naskórka.

Czytaj też: Mycie włosów bez szamponu

Sposób na własny olejek do mycia twarzy

Zapewne można zakupić gotowe olejki do mycia twarzy. Nie wiem, ponieważ na etapie, gdy odkryłam mycie twarzy olejami, przestałam już bywać w drogeriach po kosmetyki. Poza tym miałam szczęście od razu trafić na przepis na wykonanie olejku do mycia, którego wykonanie było tak proste, że postanowiłam spróbować. I Was też do tego zachęcam – ukręcenie sobie olejku naprawdę nie jest żadną alchemią wyższego rzędu.

Składniki do wykonania olejku są trzy: olej (u mnie rzepakowy lub słonecznikowy), dowolny olejek aromatyczny (choć niekoniecznie) i jeden składnik tajemny – emulgator SLP. Czym jest emulgator i skąd go wziąć? Jest to bezwonna substancja wyglądająca jak bezbarwny żel, której cechą jest utrwalanie emulsji i zapobieganie ich rozwarstwianiu się.

Skąd wziąć emulgator? Ponieważ praktyka robienia sobie własnej roboty kremów staje się coraz bardziej powszechna, w sieci funkcjonuje mnóstwo sklepów z półproduktami kosmetycznymi – wystarczy, że w wyszukiwarkę wbijecie hasło „emulgator”, a poprowadzi Was ona dalej.

Sposób wykonania olejku jest banalnie łatwy. Szykujecie 100 ml dowolnie wybranego oleju, który akurat macie w kuchni. Łączycie go z dwiema łyżeczkami emulgatora. I zakrapiacie kilkoma kroplami olejku aromatycznego, jeżeli lubicie, by kosmetyk pachniał. Wstrząsacie niczym drink Jamesa Bonda – i już! Olejek do mycia twarzy gotowy! Wlewacie do dowolnej buteleczki.

Przyznajcie, że banalnie proste i wypróbowanie nie jest chyba żadnym ryzykiem. Zapewniam, że po pokonaniu pierwszych oporów, co nie trwało długo, zauroczyłam się efektami kuracji olejowej i trwam w zachwycie po dziś dzień. Próbujcie!

A może ciekawi jesteście, jak umyć włosy bez kupowania szamponu? To też możliwie, jeżeli sięgnie się po składniki z kuchni – zapraszam do kolejnego odcinka serii o niekupowaniu kosmetyków.

Czytaj też: