Pierwsza Komunia Święta to wyjątkowy moment w życiu dziecka i jego najbliższych. Szczególną, bardzo ważną rolę do odegrania mają tu babcie i dziadkowie.

Nie wolno zapominać, że Pierwsza Komunia Święta to chwila, w której dziecko po raz pierwszy świadomie przyjmuje sakrament Eucharystii. To po prostu jego pierwsze świadome spotkanie z Jezusem. Taki jest sens tego wydarzenia, które w naszej tradycji ma bardzo uroczysty charakter i okazałą oprawę: dzieci ubrane są w stroje przygotowane specjalnie na tę okazję, zapraszani są liczni goście, którzy wraz z rodzicami na różne sposoby starają się podkreślić wyjątkowość tej chwili (także prezentami lub organizowaniem dodatkowych atrakcji), organizuje się wystawne przyjęcia.

Co jest najważniejsze?

W swoim zapale organizacyjnym i gorączce związanej z przygotowaniami do tego szczególnego dnia często zapominamy o tym, co najważniejsze. Stroimy dzieci niczym modelki na wybieg, organizujemy quasiweselną biesiadę dla niezliczonych gości lub kinderbal dla Barbie i Kena, ścigamy się z innymi rodzicami na coraz to droższe i bardziej wyrafinowane prezenty. Rynek zaś, który momentalnie wyczuwa dobre okazje do zarobku, podsuwa nam pod nos kolejne wymyślne gadżety komunijne i szepce do ucha: weź to dla Jasia, niech nie będzie gorszy od Piotrusia… Tak wpadamy – co gorsza, wraz z dziećmi – po uszy w sam środek komunijnego wyścigu szczurów. Doniosłość i uroczysty charakter mylimy z przepychem i pustą celebrą, zapominając o duchowym wymiarze święta. Banalizujemy je. W efekcie przestaje ono być świętem, staje się jedną z wielu atrakcji. I – niestety – często gdzieś w tym wszystkim gubimy osobę najważniejszą: samo dziecko.

I tu właśnie jest pole do popisu dla babci i dziadka. To oni powinni starać się przypominać młodszym członkom rodziny o duchowym wymiarze tego dnia. Mogą oczywiście próbować na siłę gasić zbyt daleko posunięty zapał organizacyjny swoich dzieci czy wybujałą fantazję wnuków, ale to raczej walka z wiatrakami. Rozpoczęty wyścig trudno zatrzymać, a nudni dziadkowie zostaną uznani za osoby staromodne, których nie warto słuchać. Lepiej służyć radą, delikatnie podpowiadać, niż upierać się przy swoich poglądach.

Uroczystość bez gadżetów

Co dziadkowie mogą podpowiedzieć rodzicom? W kwestii stroju komunijnego niewiele – tu zbyt wiele do powiedzenia ma gust dzieci i wnuków, a także moda czy otoczenie (gdy ustalony jest jednakowy strój dla wszystkich dzieci – np. alby). Można zalecić jedynie zachowanie umiaru – wszystko to, co kupimy na tę okazję, najczęściej będzie miało przecież charakter jednorazowy. Nie przesadzajmy też z rozmaitymi komunijnymi gadżetami – np. ozdobami stołu czy mieszkania. Specjalne baloniki, stroiki, ozdobne serwetki itp. ładnie się prezentują, ale łatwo tu przesadzić i zamiast stworzyć odświętną atmosferę, można uzyskać efekt wesołego miasteczka. Ten dzień będzie równie uroczysty także bez tego typu elementów.

Zaproszenie z serca

Zaproszenie gości to osobna kwestia. Można zamówić gotowe, drukowane zaproszenia, można też zaprojektować je samemu w komputerze i wydrukować na domowej drukarce. Istnieje jednak lepsze rozwiązanie – wykorzystajmy zapał wnuków do tego, by takie zaproszenia zrobiły same, odręcznie. Wypracowane, ciepłe, każde jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne – nie ma chyba nikogo, kto by się nim choćby trochę nie wzruszył. Zaproszenie oczywiście trzeba wręczyć osobiście (jeśli gość mieszka w innym mieście – można np. jednocześnie zaprosić go telefonicznie i wysłać zaproszenie pocztą). Osoba zaproszona, która z jakichś powodów nie będzie mogła przybyć na uroczystość, powinna o tym powiadomić dziecko i rodziców, a ponadto w dniu uroczystości przesłać życzenia (można np. zadzwonić). Życzenia oczywiście składa się bezpośrednio dziecku – nie rodzicom. Przypilnujmy też, by po samej ceremonii w kościele dziadkowie, rodzice i goście złożyli dziecku życzenia. To człowiek, który przed chwilą wykonał bardzo ważny krok w kierunku swojej duchowej dorosłości i należy okazać mu, że inni to widzą i doceniają.

Prezent ponadczasowy

Prezenty komunijne to temat rzeka i wiąże się z nim wiele problemów. Co dać dziecku, kiedy go obdarować, czy lub na ile sugerować się tym, co mają albo dostaną jego rówieśnicy, w jakim stopniu uwzględniać – niekiedy wybujałe – oczekiwania? Nie ma gotowych recept, bo też każde dziecko jest inne. Różne są też choćby możliwości finansowe rodzin. Kwestia ta wymaga dużo wyczucia ze strony dorosłych. Warto rozważyć wariant „zrzutki” najbliższych na jeden, ten wymarzony prezent. Z drugiej strony – zbyt drogi, okazały podarek może całkowicie przesłonić dziecku sens Pierwszej Komunii Świętej. Pamiętając o tym wszystkim, dziadkowie powinni zastrzec sobie prawo obdarowania wnuka – niezależnie od ewentualnego dodatkowego prezentu lub dołożenia się do jednego, większego – np. Biblią czy krzyżykiem na łańcuszku (chodzi też o to, by dziecko nie dostało np. pięciu egzemplarzy Biblii lub trzech krzyżyków). Konsola czy aparat fotograficzny za jakiś czas się zepsują, tablet zostanie zastąpiony nowocześniejszym urządzeniem, a Biblia od babci czy krzyżyk od dziadka mogą towarzyszyć dziecku przez całe życie.

Dodatkowe atrakcje?

Niektórzy eksperci radzą, by w tym dniu zapewnić dziecku rozmaite dodatkowe atrakcje. Wydaje się jednak, że nie jest to najlepsza rada. To bardzo męczący dla dziecka dzień, pełen emocji, z napiętym harmonogramem. Wciskanie w to wszystko jeszcze np. wycieczki do ogrodu zoologicznego, kręgli czy wesołego miasteczka spowoduje, że dziecko nie będzie miało czasu na oddech, na odpoczynek, nacieszenie się prezentami czy gośćmi. Przykro też kontrastować z tym będzie następny dzień, w którym każdy powróci do swoich codziennych obowiązków. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będzie przełożenie tego typu atrakcji właśnie na następny dzień bądź nawet na kilka dni. Dziecko będzie miało łagodny powrót do codzienności. Będzie też miało przyjemnie zorganizowany czas na wyciszenie się po tym szczególnym dniu oraz uporządkowanie swoich wrażeń i emocji. Tu znów pojawia się ogromne pole do popisu dla babci i dziadka.

Przyjęcie nie jest najważniejsze

Często największym wyzwaniem dla rodziców jest organizacja przyjęcia dla gości. Z pewnością unikniemy wielu kłopotów, organizując je w wynajętej salce, w lokalu, ale takie rozwiązanie ma duże minusy. Po pierwsze, jest kosztowne. Po drugie zaś – bezpowrotnie tracimy ciepłą, rodzinną atmosferę. Dlatego warto rozważyć podjęcie gości we własnym mieszkaniu – może będzie ciasno i niewygodnie, ale cała rodzina z pewnością będzie się czuła swobodniej. Nie warto szaleć z wykwintnymi, czasochłonnymi daniami, po których zjedzeniu goście będą nadal głodni. Proste, tradycyjne i tolerowane przez niemal wszystkich potrawy sprawdzą się w tej sytuacji najlepiej (rosół lub barszcz, kotlety lub kurczak). Obiad zakończmy efektownym akcentem deserowym – tortem (wcale nie musi być wyszukany, wystarczy, że będzie dobry) lub lodami (np. z ładnymi dekoracjami owocowymi). Nie zapominajmy przy tym o osobie najważniejszej – dziecku. Dla niego z pewnością obiad nie będzie zbyt ważnym elementem tego dnia. Nie stawiajmy na stole alkoholu. Istnieje wiele okazji do tego, by spotkać się z rodziną przy kieliszku, ale Pierwsza Komunia Święta z pewnością do takich nie należy. Podpici wujkowie czy rozanielone ciotki to nie jest ten obrazek, który powinien zostać w pamięci “pierwszokomunisty”.

Przez cały ten dzień, gdy rodzice pochłonięci są gośćmi i sprawami organizacyjnymi, babcia i dziadek powinni stać przy swoim targanym rozmaitymi emocjami wnuku. Chodzi o to, aby byli z nim wtedy, gdy tego będzie potrzebował. By dbali o to, żeby mógł czuć się wyjątkowo, nie brnąc przy tym w ślepą uliczkę dziecinnych kaprysów. By zawsze służyć pomocą wnukowi, który w tym właśnie dniu będzie jej szczególnie potrzebował, wiodąc dramatyczny, wewnętrzny bój na pograniczu sfer ducha i materii.