Nawet my, ludzie roczników senioralnych, którzy umieli pisać listy, ulegliśmy technice. Upowszechnienie telefonu omal nie zabiło obyczaju pisania listów. Zamiast pisać, gadaliśmy… Wciąż gadamy, lecz od jakiegoś czasu znowu piszemy.

Co to jest list? „ Pisemna wypowiedź skierowana do osoby lub instytucji…” – objaśnia „Słownik Języka Polskiego” PWN w wyd. z roku 1983. Orgelbrand w „Encyklopedii Powszechnej”, w wyd. z roku 1901 tak myśli o liście: „Główna i charakterystyczna cecha listu polega na tem, iżby wiernie malował zarówno usposobienie piszącego, jako też zwykłe miedzy ludźmi pożycie”.

Najstarszych śladów listów badacze doszukują się w Piśmie Świętym – w Drugiej Księdze Samuela i w „Iliadzie”. Pierwszy list po polsku z podpisem autora odnotowuje Zygmunt Gloger w „Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej”, wyd. w latach 1900–1903. Jest to list Jana Potockiego do Mikołaja Szydłowieckiego, kasztelana sandomierskiego, napisany w roku 1529. Gloger twierdzi, że na ziemiach naszych listy zaczęły częściej zastępować dworzan i posłańców z wiadomościami dopiero w drugiej połowie XVI wieku.

Listowne komunikowanie się ludzi, także w Polsce, osiągnęło rozmiary i poziom, jakie pozwoliły mówić o sztuce pisania listów. I to nie tylko w dziedzinie epistolografii, znanej od starożytnych Greków i Rzymian, którzy dali fundamenty listom literackim jako formie twórczości. Listy prywatne to dokumentacyjne skarby stosunków miedzy ludźmi. Można się domyślać, jakie miały znaczenie dla piszących i czytających – ludzie na odległość tak rozmawiali o wszystkim, co z nimi wędrowało przez życie…

I oto, po przeciągającym się w XX wieku zaniku obyczaju takiego komunikowania się, pisanie listów wraca wysoką falą. „Pisemna wypowiedź skierowana do osoby lub instytucji” dziś to także SMS, to e-mail, to wpis na Facebooku, na Twiterze… To są listy! Tak jak telefon wypchnął list z codzienności, tak komputer i Internet, przywracają mu życie między ludźmi. Wszyscy, co się nowej techniki nie lękamy – piszemy, piszemy, piszemy. Do bliskich, do znajomych, do nieznajomych, do nowych przyjaciół. Nierzadko czytamy…

Dobrze, że my, ludzie wieku dojrzałego, w tym uczestniczymy. Ba, możemy mieć nad młodzieżą przewagę, bo my kiedyś listy pisać umieliśmy… I dobrze byłoby, gdyby w gronie piszących dzisiejsze listy było nas jak najwięcej… Rozmawiajmy, pisząc. Orgelbrand piszącym stawiał wymagania, które nazywał „warunkami stylu listowego”, a w wśród nich określał: wystrzeganie się sztuczności, zbliżanie się do toku rozmowy potocznej, naturalność, związek między myślami łatwo zrozumiały… Proste? No, to do komputera i klikamy… Jedynie pamiętajmy: w sieci nic nie ginie.