Co tu kryć ? Początek wiosny do łatwych nigdy nie należał. Obecnie zapasy zdrowych zapraw, konfiturek, kiszonek i nalewek ratują nam zdrowe kucharzenie, ale wieki temu do chałup zaglądało widmo głodu. Mądrzy ludzie szukali wtedy ratunku w spiżarni natury. I my, jeżeli znużyło nas spożywanie zawartości słoików, możemy skorzystać z ich doświadczeń.

Właśnie w tej chwili przeżywamy idealny czas na wczesnowiosenne łowy. Co warto zauważyć, hojna natura darzy nas nie tylko jadłem, ale i napitkiem. Zacznijmy dziś od tego pierwszego.

Soki krążą w każdym gatunku drzewa i można kosztować wszystkich. Jednak nie bez przyczyny największą popularnością cieszy się ten brzozowy oraz klonowy. Jest to kwestia nie tylko ich walorów smakowych, ale przede wszystkim zdrowotnych. Ponieważ w pierwszej kolejności należy pozyskiwać ten pierwszy, zacznijmy od niego.

Sok z klonu – najsłodszy z tych, co krążą w drzewach

Rzeczywiście, sok klonowy to prawdziwy rarytas ze spiżarni natury. Jeżeli po zebraniu wylejecie go np. na blachy od pieczenia i dacie czas na odparowanie, zyskacie równie wyborny jak kanadyjski syrop klonowy – słodycz nie mniej cenną i smaczną od miodu. Co zawiera sok klonowy? Witaminę B1, wit. B2, wit. B3, kwas pantotenowy, czyli witaminę B5, wit. B6, wapń, żelazo, magnez, mangan, fosfor, potas oraz cynk. Tyle zdrowia i szansa na kultowe na całym świecie naleśniki – naprawdę warto odwiedzić znajome drzewo klonu pospolitego. Z jawora lub klonu polnego oczywiście też zyskacie sok, ale mniej słodki.

brzoza

Sok z brzozy – naturalna aspiryna dla oczyszczenia organizmu przed wiosną

Ale nie tylko do tego! Sok z brzozy zwany inaczej oskołą, nie bez przyczyny stał się luksusem zapełniającym półki ze zdrową żywnością w sklepach. I nie bez przyczyny. Nie brak w nim witamin, składników mineralnych i substancji odżywczych. Jest zatem znakomitym źródłem żelaza, miedzi, wapnia, magnezu, fosforu, potasu, kwasu askorbinowego oraz witamin z grupy B. To również źródło łatwo przyswajalnych cukrów, kwasu jabłkowego, cytrynowego, garbników, związków żywiczych i aminokwasów. Oskołę wyróżnia też salicylan metylu, przypominający właściwościami aspirynę, którą każdy z nas doskonale zna.

Oskołą trudniej jest się delektować niż sokiem klonowym. Dlatego w sklepach zwykle dostaniemy ją ze różnymi smakowymi dodatkami. A jednak lepiej nie ulegać sklepowym pokusom i zdobywać sok samodzielnie. Ten sklepowy poddawany jest pasteryzacji, która zubaża go w zawartość witamin, w efekcie czego sok brzozowy traci swe właściwości.

Jeżeli zatem chcemy wzmocnić organizm i wspomóc system odpornościowy i wypróbować działanie przeciwnowotworowe oskoły, zyskać środek moczopędny i wspomóc się w wielu, wielu dolegliwościach – ruszajcie na ściąganie soków.

Ściągając soki, nie niszczycie drzew!

To zwykle największa obawa związana z pozyskiwaniem soków drzew. Wbrew pozorom, mechaniczne okaleczenia kory drzew nie czynią im większej szkody niż nam zadrapanie. Pod jednym warunkiem: że czynimy rzecz umiejętnie. Mniej inwazyjne jest nacinanie kory jak do żywicowania, bardziej efektywne jest wwiercenie małej rurki – w obydwu wypadkach poleca się oczywiście podłożenie sporego naczynia. Dla tych jednak, którzy wzdragają się przed jakimkolwiek kaleczeniem kory drzewa lub nie mają dostępu do drzew, w których ich działania nie skończyłby się czyjąś interwencją, dostępna jest jeszcze jedna metoda: zebranie soku z gałęzi drzewa, umieszczonych niczym bukiet, w naczyniu bez wody.

Jakąkolwiek z metod byśmy nie wybrali – warto. To prawdziwy drink natury dla zmęczonego zimą organizmu, osłabionego przed wiosną – grzech nie wychylić z takiego pucharu!

 

Smacznego życzy Natura!