Zasypane śniegiem, oblodzone chodniki, śliskie schody czy podłogi w autobusach. Trzeba przyznać, że zima potrafi utrudnić nam życie.

W takich warunkach łatwo o upadek, kontuzje i złamania, które zwłaszcza w przypadku osób starszych mogą mieć bardzo niebezpieczne konsekwencje. Na szczęście łatwo możemy znacznie poprawić komfort naszych spacerów i ograniczyć ryzyko wypadku, zakładając na buty specjalne nakładki antypoślizgowe.

Poszukując sposobów na to, by nasze buty miały lepszą przyczepność, lepiej zostawić na boku różnego typu domorosłe pomysły typu naklejki na podeszwy. Takie naklejki mogą się szybko odkleić czy zetrzeć, a i ich skuteczność pozostawia wiele do życzenia. Lepiej zafundujmy sobie nakładki antypoślizgowe, zwane też kolcami czy raczkami. To prosta, zrobiona z mrozoodpornej gumy konstrukcja, którą w łatwy sposób naciąga się na buty (po zdjęciu nakładki mieszczą się nawet w damskiej torebce). Zaopatrzona jest w kolce lub nity, które zapewniają dobrą przyczepność na śliskiej nawierzchni.

Jakie nakładki wybrać?

Na rynku dostępnych jest wiele różnych modeli (nawet takich, które będą pasować do szpilek), ale zwróćmy uwagę przede wszystkim na to, by nakładka miała jak najwięcej kolców (najlepiej co najmniej 9-10 na jeden but, 18-20 na parę) i by były one równomiernie ulokowane na całej podeszwie (zarówno na pięcie, jak i na podbiciu). Dzięki temu podczas marszu zyskamy lepszą przyczepność oraz stabilność.

Nakładki dobieramy także według rozmiarów obuwia, przy czym nie powinno być z tym jakichkolwiek problemów – ponieważ są wykonane z gumy, są też odpowiednio elastyczne. Na rynku mamy różne modele nakładek, przeważnie w cenie 25-40 zł. Można je kupić np. w sklepach ze sprzętem sportowym i turystycznym oraz w internetowych portalach aukcyjnych.