W trosce o to, by jeść zdrowo, czytamy wiele artykułów, rozmawiamy ze znajomymi, radzimy się ekspertów, poszukujemy dodatkowych informacji w Internecie. Wszystko to jest jak najbardziej wskazane, ale nie ulega wątpliwości, że co za dużo, to niezdrowo. Dosłownie.

Nadmiar wiadomości różnego pochodzenia sprawia, że często otrzymujemy sprzeczne komunikaty, że nie wiemy już, gdzie leży prawda i kogo słuchać. Czasem też jesteśmy zbytnio przywiązani do jakichś swoich przekonań i niechętnie uświadamiamy sobie, że są one błędne. Odrobina pokory i zweryfikowanie słuszności pewnych przyzwyczajeń może nam wyjść jedynie na dobre.

Nie jedz po 18:00

Strach pomyśleć, ile cierpienia w życiu niejednego człowieka spowodował ten mit. Niejedzenie po 18:00 ma sens tylko wtedy, jeśli kładziesz się spać między 20:00 a 21:00. W przeciwnym razie skazujesz się na krótką głodówkę, Twój metabolizm zwalnia, procesy poznawcze słabną, a Ty czujesz się rozdrażniony i zdenerwowany. Nie łudź się, od takiego poświęcenia się nie chudnie.

Szpinak ma dużo żelaza

Za rozpowszechnienie tego mitu odpowiedzialność ponosi Popeye – postać z kreskówki, która siły czerpała właśnie z jedzenia szpinaku. Źródła natomiast tej błędnej informacji są trywialne – kiedyś ktoś przy przepisywaniu wartości oznaczającej zawartość żelaza w szpinaku zwyczajnie postawił przecinek nie w tym miejscu, w którym powinien. To wystarczyło, by oszukać świat. Prawda jest taka, że szpinak zawiera kwas szczawiowy, który utrudnia wchłanianie zawartego w nim żelaza. W żadnym wypadku zatem nie można go traktować jako lekarstwa na anemię.

Produkty light są zdrowe, bo nie zawierają tłuszczu i/lub cukru

Fakt jest taki, że zamiast tłuszczu i cukru do tych produktów ładuje się niewiarygodne ilości sztucznych substancji – wypełniaczy, stabilizatorów, spulchniaczy. Wiele z nich powoduje alergie, spowalnia metabolizm, źle wpływa na gospodarkę hormonalną, zwyczajnie nas truje. Poza tym brak tłuszczu w nabiale (np. w chudym twarogu czy mleku 0%) sprawia, że są one kompletnie bezwartościowe. Zawarte w nich naturalnie witaminy rozpuszczalne w tłuszczach są niedostępne dla organizmu. I nie oszukujmy się, ten 1 g tłuszczu mniej nie sprawi, że schudniemy. Co ciekawe, często produkty typu „light” czy „fit” wcale nie dostarczają mniejszej ilości kalorii niż ich zwykłe odpowiedniki. Warto czytać etykiety.

Soki owocowe mogą zastąpić owoce

Nie mogą. Nie zawierają one błonnika, a za to często dodawany jest do nich cukier rafinowany. Te kupne mają również w swoim składzie syrop glukozowo-fruktozowy, konserwanty i barwniki. One zdecydowaniu zdrowiu nie służą. Poza tym, soki są dużo bardziej energetyczne od owoców i nie dają uczucia sytości. Skutkiem tego, nawet nie zauważamy, gdy wlewamy w siebie dodatkowe kalorie. W ogóle ich przecież nie czujemy.

Mówi się, że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Niestety, w kwestii żywienia to powiedzenie bardzo często się sprawdza. W dobrej wierze ludzie testują na sobie różnorodne teorie. Przed przystąpieniem do weryfikacji kolejnych, warto mieć świadomość, że te eksperymenty na żywych organizmach czasem mogą mieć długotrwałe negatywne konsekwencje.