Wyprzedzanie pojazdów jest obarczone pewnym ryzykiem… Nie zawsze towarzyszy temu dobra widoczność, trudno przewidzieć, co zrobi wyprzedzany, nie wiadomo, jakie inne niespodzianki czyhają na drodze. Podróżowanie po drogach różnych kontynentów dobitnie mi to uświadomiło.

Podążam w Meksyku jednopasmową drogą poza miastem i zbliżam się do jadącej przede mną ciężarówki. Sprawdzam, co przed nami, widzę, że droga wolna. Zabieram się więc do wyprzedzania, a tu nagle kierowca ciężarówki włącza lewy kierunkowskaz. Odruchowo zwalniam. Tymczasem w Meksyku jest to sygnał, który znaczy: wiem, możesz wyprzedzać, droga wolna!

Co kraj, to obyczaj

W Indiach nawiązanie kontaktu wzrokowego z kierowcą ciężarówki jest zwykle niemożliwe, bo ilość towaru wystającego z platformy bywa tak obfita, że nawet jeśli samochód ma tylne lusterka, to i tak są skutecznie zasłonięte. Pozostaje więc klakson, który musi być włączony prawie non stop. Cały czas należy obserwować kątem oka przednie koła wyprzedzanego, czy aby nie zaczynają niespodziewanie skręcać w naszą stronę.

W Turcji większe zagrożenie jest ze strony autobusów rejsowych, które jadącymi przed nimi wolniej pojazdami zupełnie się nie przejmują, wciskając się na trzeciego i mimowolnie spychając wyprzedzanych do rowu. Czują respekt jedynie przed większymi od nich ciężarówkami.

Na magistralach i ich… poboczach

Alaskańska magistrala prowadząca z Fairbanks na północ do Prudhoe Bay nie została wyłożona asfaltem, lecz pokryta żwirem. Droga jest równa, więc prowokuje do szybkiej jazdy. Wielkie ciężarówki też po niej pędzą z prędkością bliską stu kilometrów na godzinę. Chcąc jechać szybciej, trzeba je wyprzedzić. Ale jak, skoro spod ich kół strzela bez przerwy chmara kamieni, które jak seria z karabinu maszynowego rozbiją nam szybę? Szansy należy upatrywać na ostrych podjazdach, gdy ciężki pojazd zaczyna tracić prędkość. Wówczas można się do niego bezpiecznie zbliżyć i wyprzedzić. Trzeba się też mieć na baczności, czy nie nadjeżdża jakiś wielki samochód z przeciwnej strony, gdyż i ten zawsze ciągnie za sobą chmurę latających kamieni, które z łatwością rozbiją nam przednią szybę. Ratunkiem jest zjazd na pobocze jak najdalej od drogi i przeczekanie, aż nas minie.

Australijscy kierowcy ciężarówek to z kolei prawdziwi gentlemani. Wyprzedzani zawsze trzymają się lewej krawędzi drogi. Czasu na manewr zawsze jest dużo, bo widać przed sobą kilometry pustej drogi, ale… Droga jest wąska, a truck często ciągnie jeszcze trzy przyczepy i pędzi sto kilometrów na godzinę. Kilkanaście sekund jazdy w odległości 40 centymetrów od takiego kolosa na drodze, która ma piaszczyste pobocze, zazwyczaj dostarcza sporej dawki adrenaliny. Tym bardziej, że na dodatek z krzaków może niespodziewanie wyskoczyć kangur…

Ilekroć mi przyjdzie podjąć ryzykowną decyzję wyprzedzenia samochodu, nawet na spokojnej drodze, wspominam podobne chwile i zastanawiam się, czy teraz aby na pewno jest to konieczne…