Lato w pełni, upalne dni zachęcają do poszukiwania cienia i spokojnych sposobów na relaks. A może tak odpocząć z książką w ręku? Zaczynamy nowy, wakacyjny cykl, w którym będziemy polecać najciekawsze książkowe nowości.

Dziś chcemy Państwu polecić fascynującą sagę o losach rodziny Jaszich. Porywającą opowieść o miłości, walce, bólu, rozczarowaniu i przeogromnej sile życia.  W tle rozgrywają się gwałtowne przemiany społeczno-gospodarcze. Zapraszamy w piękną i trudną podróż do Gruzji i Rosji z początku XX wieku.

Nino Haratischwili, autorka „Ósmego życia”, pochodzi z Gruzji. Od 12 roku życia mieszka w Niemczech. Tam też pisze, a niedawno została okrzyknięta odkryciem ostatnich lat. Jej najnowsza powieść „Ósme życie” przepełnione jest tajemnicą, nadzieją, namiętnością, bólem i rozczarowaniem. To opowieść o każdym z narodów, które doświadczyły wojny i które mierzyły się z wielkimi przemianami.

Nino Haratischwili z dbałością o język i formę opowiada o losach kilku pokoleń, która może stać się obrazem historii wielu rodzin. To właśnie w tej rodzinie odnaleźć można losy wielu milionów ludzi. Ich krzywd, cierpień, walki o swoje życie.

Historia rewolucji, wprowadzania komunizmu, wojny, represji stalinowskich i wreszcie odwilży ukazana została tak, jak to u nas rzadko jest pokazywane, bo z punktu widzenia Gruzinów i Gruzinek, ale bogatych, oświeconych i żyjących kulturą europejską.

Opowieść snuta jest przez Nickę Jaszi, nieśpiesznie, wielowątkowo. Nicka porównuje swoją opowieść do pięknego dywanu z kolorowymi nitkami i wyrafinowanymi wzorami – nitki przeplatają się ze sobą i tworzą unikalny splot. Dywan staje się metaforą życia:

„Czasami mam wrażenie, że kiedy opowiadam, brakuje mi tlenu. Muszę wtedy zamilknąć, podejść do okna i głęboko zaczerpnąć powietrza. To nie z braku odpowiednich słów, nie z powodu karzących bogów, sędziów i wszechobecnych chórów. Także nie z powodu tych historii, z których każda chce być opowiedziana. raczej z powodu pustych miejsc.

Historie nakładają się na siebie, zachodzą na siebie, są ze sobą zrośnięte, a ja próbuję rozsupłać ten kłąb, bo przecież rzeczy trzeba opowiadać po kolei. Nie da się ująć w słowa jednoczesności świata.”