Starość przeraża. W najczarniejszych scenariuszach kojarzy się z uzależnieniem od innych ludzi, z niemożliwością samodzielnego egzystowania, z domem opieki społecznej. Nikt nie chce być stary. Starość oznacza koniec. Starość jest passe. Kiedy w życiu dzieje się tak, że nie ma już przed nią ucieczki?

Czy jestem stara? Czy bycie dziadkiem oznacza, że już niewiele życia przede mną? Czy inni myślą, że jestem niedołężna? Jak mnie postrzegają? Jakie choroby mi grożą? Co robią ludzie w moim wieku? Co mi wypada, a co już nie? Chociaż mówi się, że im człowiek starszy, tym mądrzejszy, to problem ze znalezieniem odpowiedzi na trudne pytania nie rozwiązuje się wraz z wiekiem i pozostaje zawsze aktualny.

Istota starości

Zanim zdecydujesz się, czy jesteś już stary, czy może jeszcze nie, warto byłoby określić, czym ów stan jest dla Ciebie. Może być on bowiem tylko przekroczeniem jakiejś magicznej granicy wieku, którą sam sobie obrałeś za moment krytyczny. „Jestem po siedemdziesiątce – jestem stary”. Jeśli jest tylko i wyłącznie tym – i nie niesie z sobą żadnych innych konsekwencji, jesteś bezpieczny. Gorzej, gdy słowo „starość” kryje w sobie nieprzebraną ilość znaczeń.

Starość to stan umysłu

Każdy z nas zna kogoś, kto w swoje czterdzieste urodziny ogłasza wszem i wobec, że najlepsze już za nim i kogoś, kto mimo tego, że jego pesel zaczyna się od czwórki, uważa, że najcudowniejsze momenty życia jeszcze przed nim. Kogo w tym układzie można by nazwać starym? Kto się starzej czuje? Raczej nie wskazalibyśmy w tym momencie tego metrykalnie starszego.

Trzecie pokolenie

A może starymi stajemy się, gdy zostajemy dziadkami? Nowe role życiowe, nowe obowiązki, przesunięcie w drabinie pokoleniowej o jeden stopień w dół. To może działać na wyobraźnię. Czy jednak czterdziestoletnie babcie to stare babcie? A sześćdziesięciolatkowie bez wnucząt to młodzieniaszki? I tu znowu wracamy do samopoczucia.

Ciężka choroba?

Ktoś może stwierdzić, że starość to nieumiejętność zadbania o samego siebie i konieczność korzystania z pomocy innych. To skleroza, łamanie w kościach, ból, łatwe męczenie się. A czy dużo młodsi nie doświadczają podobnych stanów od czasu do czasu? Czy ich permanentność w pewnym okresie życia jest wystarczająca dla „bycia starym”? Cóż, pewne ilu ludzi, tyle odpowiedzi.

Wszystko zaczyna się w głowie

Żadnym zaskoczeniem nie będzie nasuwający się wniosek: Starość zaczyna się wtedy, kiedy ją do siebie wpuścimy, kiedy przygotujemy jej przytulne miejsce i zaprosimy do swojego życia. Można to uczynić w dowolnym momencie, nie ma żadnych ograniczeń. Można jednakże tego nigdy nie zrobić. Można również nadać jej zupełnie inne znaczenie i przekształcić ją w ogromny atut. Wszystko można. Trzeba tylko umieć mądrze wybrać.