Jest takie miasteczko w Polsce, gdzie przechodząc przez Rynek w słoneczny letni weekendowy dzień, trzeba przepychać się łokciami.

Kolorowy tłum złożony z turystów, bywalców, artystów, nachalnych cyganek i mieszkańców przemieszcza się w różnych kierunkach, przeciskając się między zabytkową studnią a parasolkami w letnich ogródkach, między manierystycznymi kamienicami a malarzami wystawiającymi swoje prace na stojakach w samym centrum placu. Po jednej stronie gra ludowa kapela, po drugiej dwaj muzycy śpiewają bluesa, akompaniując sobie na gitarach. Jakby tego było mało, na Rynek wjeżdża kawalkada ryczących motocykli. To międzynarodowa grupa motocyklistów urządziła sobie tutaj spotkanie. Kakofonia dźwięków, feeria barw, mieszanka zapachów snujących się przez otwarte drzwi restauracji, kawiarni, piekarni…

Taki jest Kazimierz nad Wisłą. Warto tu być, usiąść w jednym z letnich kawiarnianych ogródków lub na ławce w podcieniach starej kamienicy i patrzeć, słuchać, smakować, wdychając atmosferę wyjątkowego miasta, miejsca magicznego, które przyciąga swoją nietuzinkowością. Które uzależnia, powoduje, że chce się przyjechać tu znowu, poszperać w starociach na Małym Rynku, wejść do jednej z licznych galerii, zajrzeć do przepięknie odrestaurowanej fary, wypić herbatę „U Dziwisza”, w wyjątkowym wnętrzu…

Taki jest Kazimierz, odsłaniający swoje wspaniałe zabytki – kamienice Przybyłów pyszniące się na Rynku, kościół farny z najstarszymi w Polsce organami, klasztor Paulinów z piękną studnią na dziedzińcu, wspaniałe renesansowe spichrze, zamek, synagogę przekształconą w Muzeum Żydów Kazimierskich i wiele innych miejsc, które warto poznać, którymi można się zachwycić.

Taki jest Kazimierz, z promenadą nad Wisłą, piaszczystymi plażami, gdzie można znaleźć chwilę oddechu i spokoju od rynkowego zgiełku, z zielonymi wzgórzami, które jesienią zamieniają się w całą paletę żółcieni, czerwieni i brązów, gdzie warto się wspiąć i zobaczyć miasteczko z góry, z zamkowej baszty czy z Góry Trzech Krzyży. Widok na okolice jest oszałamiający.

Malownicze położenie, zabytki architektury, wspaniały klimat sprawiły, że już w okresie międzywojennym Kazimierz Dolny przestał być tylko żydowskim miasteczkiem nad Wisłą, a stał się modnym miejscem. Takim przełomem był pierwszy plener malarski zorganizowany 90 lat temu przez profesora warszawskiej ASP Tadeusza Pruszkowskiego. Rok po roku, powoli, miasto stawało się mekką malarzy, pisarzy, poetów. Ten artystyczny boom trwa do dzisiaj, przerwany tylko dramatycznym dla mieszkańców czasem wojny.

Od lat na plenery malarskie zjeżdżają tu uczniowie, studenci i profesorowie szkół artystycznych z całej Polski. Wielu z nich zamieszkało na stałe w przecudnym lubelskim miasteczku nad Wisłą. Tu pracują, mają swoje galerie, zasymilowali się z mieszkańcami, tworzą niepowtarzalną atmosferę artystycznego Kazimierza.

Nie macie Państwo pomysłu na kolejny weekend? Jest świetna okazja, aby odwiedzić Kazimierz Dolny. Do 4 sierpnia trwa tam świetny Festiwal Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi”. Może tam się spotkamy”?