Tym razem tematem przewodnim naszego konkursu książkowego byli… seniorzy, a nagrodami – trzy egzemplarze książki „Seniorzy w natarciu”. Są Państwo ciekawi, kto wygrał?

Wybór najciekawszych odpowiedzi na konkursowe pytanie nie był łatwy. Szczególnie urzekły nas odpowiedzi Pani Elżbiety Dymart, Elżbiety Górczak i Mariusza Chojeckiego, które zamieszczamy ku inspiracji poniżej.

„Co pozytywnego i szalonego zrobiłaś lub zrobiłeś w życiu?”

Niejedną pozytywną i szaloną rzecz zrobiłam w swoim życiu, ale chcę napisać o ostatniej. Czwartek. Godzina 10, 15 rano. Siedzę przy komputerze. Na 11-tą mój mąż ma zawieźć do kuzynki wnuczkę, która przebywa u nas od kilku dni. Naraz telefon od córki: Mamuś, musicie natychmiast przyjechać do … I tu pada nazwa miejscowości, gdzie mieszka.

Okazuje się, że wnuczka ma wyjechać w środę za granicę, a jej paszport jest nieaktualny! Trzeba wyrobić nowy ! Dziś ! W czwartek ! I zdjęcie zrobić nowe! Musimy zdążyć do 15,30. O tej godzinie zamykają urząd. A kilometrów do pokonania jest około 250. Jedziemy do fotografa ! Po 15 minutach wychodzimy z fotką paszportową. Kupujemy wodę mineralną, drożdżówkę dla wnuczki ( będzie głodna, a droga długa) i … niech się dzieje, co chce !

Przez pół drogi oberwanie chmury! Wypadek. A my nie możemy zwolnić, bo nie zdążymy na czas. Jazda na śmierć i życie. I odpowiedzialność za dziewczynkę. Dotarliśmy na czas. Córka i zięć załatwili, co trzeba. Czekaliśmy w napięciu, czy paszport będzie na czas.

Był! Wnuczka wyjechała. A my wspominamy tę jazdę jako coś pozytywnego i szalonego zarazem. Bo tak naprawdę, to jesteśmy szalonymi seniorami! Z laureatkami konkursu skontaktujemy się dziś drogą mailową. Gratulujemy wygranej!

Elżbieta Dymart

 

Moje życie do pewnego momentu było szalenie poukładane. Tak jak poukładane jest do dziś życie mojej mamy. Można je było opisać słowami pamiętnika: “Rano wstałam, umyłam się, ubrałam, zjadłam śniadanie…”. A później już tylko kopiuj i wklej.

Kiedyś jednak – i nie było to wcale po pięćdziesiątce – stwierdziłam, że życie mam tylko jedno i że po pierwsze nie chcę żałować, że – oglądając się na opinie innych – nie zrobiłam czegoś, co było moim marzeniem, a po drugie, że chcę mieć co wspominać na bujanym fotelu.

Pojechałam więc autostopem po Europie, a było to w czasach, gdy otrzymanie paszportu wiązało się z niezłymi zabiegami w wydziale paszportowym. Podróż miała być we dwie, ale koleżanka naraziła się ówczesnym władzom swoim bratem, który rok wcześniej wyjechał do Szwecji i powrócić nie raczył.

Pewnego dnia zostałam zatem tylko ja i mój paszport. Decyzja była szalona: jadę sama. Przejechałam kawał Europy. Sześć tygodni zwiedzałam, spotykałam ludzi z całego świata i kumplowałam się z kierowcami, których wspominam cudownie. Nie dali mi umrzeć z głodu. Do dziś mam kontakt z niektórymi osobami, które wtedy poznałam, a minęło już prawie czterdzieści lat. Poznałam cudownych ludzi, którzy urzekali mnie swoją chęcią pomagania dziewczynie zza żelaznej kurtyny. Chcieli mnie poznać i chcieli pokazać mi swoje życie, swoje domy, swoje rodziny.

Elżbieta Górczak

 

Tak jak bohaterowie “Seniorów w natarciu” nie poddaję się upływającemu czasowi i przy każdej możliwej okazji korzystam z życia. Szaleństw mam sporo na koncie, ale ostatnie, którym żyję do dziś to skok w tandemie z samolotu ze spadochronem z wysokości 4 km (4 dni temu!) Jestem po 40-stce, mam rodzinę, ale w żadnym wypadku nie siedzę i nie czekam na starość, wręcz przeciwnie czuję się młodo i robię wszystko, by potem nie żałować, że czegoś  nie spróbowałem.

Mariusz Chojecki

 

Tu znajdą Państwo szczegóły konkursu i recenzję książki „Seniorzy w natarciu”. Nagrody w konkursie ufundowało wydawnictwo Sonia Draga.