W 2011 roku jeden z najwybitniejszych aktorów średniego pokolenia, Jerzy Stuhr, zachorował na raka krtani.

Podczas ostrej terapii prowadził dziennik, w którym notował swoje przemyślenia, komentował bieżące wydarzenia polityczne, sportowe i kulturalne, jakby w ten sposób dowodził sam sobie, że choroba jest tylko jednym z przełomowych momentów, a nie początkiem końca.

Wydawnictwo Literackie wydało ten dziennik w formie książki-spowiedzi.

Aktor nie ukrywa trudnych momentów, rozterek związanych z leczeniem. Dzieli się z czytelnikiem także stroną fizyczną swojego cierpienia. Ale to nie jest główny temat książki. Jerzy Stuhr przekazuje zapis swojego stanu świadomości. Rzeczy, które go zajmują, spraw, które są dla niego ważne, przemyśleń, które pozwalają mu choćby chwilowo nabrać dystansu wobec cierpienia. W tym dzienniku czasu choroby autor jakby na nowo odkrywa, jak ważne są dla niego rodzina i krąg przyjaciół, oraz to, jak mocno jest związany ze swoim zawodem.

“Tak sobie myślę” to nie tylko wgląd w postępy leczenia aktora i w jego związane z tym przeżycia. To także błyskotliwa analiza codzienności i spraw odleglejszych – choćby wydarzeń związanych z życiem politycznym kraju czy też rozgrywek Euro 2012. Największą siłą tej książki jest pokazanie, że choroba nie oznacza wykluczenia osoby chorej z kręgu pozaszpitalnej “normalności”. Jerzy Stuhr zachowuje zainteresowanie tym, co dzieje się poza jego salą. I to także daje mu siłę, by walczyć dalej. Świetny przykład dla nas wszystkich, którzy zmagając się z indywidualnymi problemami, zapominamy o tym, że mimo wszystko życie toczy się dalej. I nadal ma wiele interesujących aspektów.

Czytaj także:  Jerzy Stuhr o swojej chorobie na portalu Medme.pl