Grzeczność szkodzi? Ale jak to możliwe? Przecież dzieciom staramy się wpajać właśnie to, że mają być jak najgrzeczniejsze. A jednak ja dziś z premedytacją powiem Wam: grzeczność jest przereklamowana. Ba, bywa nawet toksyczna.

Tak, najczęściej ubolewamy nad tym, że dzisiejsza młodzież jest zupełnie pozbawiona szacunku dla starszych, dzieci rozkapryszone, a dorośli zamiast z tym walczyć, coraz częściej z pokorą przyjmują to, że „mamy inne czasy”. Tak, w zasadzie częściej narzekamy na dzieci niż je chwalimy, choć z pewnością dla swych wnuków robimy wyjątek, bo to przecież szczególne dzieci. Jak to więc możliwe, że chciałabym Was namówić dziś do odłożenia grzeczności na półkę? Opowiem Wam o pewnym zdarzeniu, którego byłam naocznym świadkiem. Do dziś nie mogę sobie wybaczyć, że biernym, dlatego zdecydowałam się na ten tekst. Może pomoże choć jednemu dziecku.

Co jest prawem starszych ludzi?

Starszym ludziom trzeba wiele wybaczyć – lubi mawiać mój przeszło siedemdziesięcioletni ojciec. Nie, nie zamierzam się z tym spierać. Tak, trzeba wybaczać ludziom starszym. I trzeba wiele wybaczać dzieciom, trzeba również wybaczać nam, ich rodzicom. Każdy z nas zapewne często dostarcza wiele powodów, by mu coś wybaczyć. Niektórzy ludzie uważają jednak, że trzeba potraktować ich wspaniałomyślnie również wtedy, gdy krzywdzą innych. I tu się nie zgadzam. Nie zamierzam zgodzić się z tym, że należy traktować wyrozumiale dorosłego człowieka, który w jakiś sposób krzywdzi dziecko.

To było jeszcze we wrześniu, w jeden z ostatnich prawdziwie ciepłych dni zeszłego roku. Czekałam przed szkołą na moją córkę kończącą lekcje. Obok mnie stała grupka starszych pań, które przyszły po swe wnuki. Bardzo wiele babć i dziadków w ten sposób wspiera przecież swe pracujące dzieci. Obok rozmawiających pań stała dziewczynka, na oko dwunastoletnia może. Wnuczka jednej z rozmawiających pań. Zapewne była śmiertelnie znudzona, ale nie okazywała niczego takiego, po prostu spokojnie czekała.

W pewnym momencie jedna z pań spojrzała na dziewczynkę – Ależ ty gruba jesteś! – powiedziała – Jak można być tak grubą w twoim wieku? Pewnie w ogóle się nie ruszasz i za dużo słodyczy jesz! Ćwiczyć powinnaś, ruszać się! Nie do wiary, że można być tak grubą jako młoda dziewczyna. Czy ona w ogóle się nie rusza? – to padło w stronę babci dziewczynki. Ta stropiona powiedziała cicho, że owszem, wnuczka chodzi na tańce. – Za mało, za mało! – skwitowano – Przecież ona gruba jest…

I tak rzecz trwała, nim wreszcie nie rozległ się litościwy dzwonek. Czy muszę Wam pisać, jak wyglądała podczas tej rozmowy tak bezlitośnie potraktowana dziewczynka?

Do tej pory wspomnienie jej twarzy nie pozwala mi przestać myśleć o sytuacji bez pretensji do siebie za brak reakcji. Cóż, myślałam, że w końcu coś zrobi jej babcia albo któraś ze stojących w gromadce pań.

Inna sprawa, że… zawsze uczono mnie, że starszym ludziom należy się szacunek i trzeba wobec nich być grzecznym. I to we mnie siedzi.

 

Co jest prawem dzieci?

Jako dziecko przeżyłam sytuację, w której przyjaciółka mojej babci taksując wzrokiem mnie i mojego brata siedzących razem w fotelu rzekła – To małe ładne, to większe brzydkie! „Tym większym” byłam ja. Co powiedziała moja babcia? Nic.

To była sytuacja sprzed wielu lat. Można by się spodziewać, że podejście do dzieci zmieniło się, więcej się mówi o tym, jak bolesne jest zranienie dziecięcych uczuć. A jednak sytuacja z wrześniowego dnia upewniła mnie, że do niektórych nadal nie dociera, że w imię swoich niczym nie uzasadnionych praw do bezwzględnej szczerości, chlastają nią bezlitośnie te najbardziej bezbronne – grzeczne dzieci. Najprawdpopodobniej bowiem, gdyby zamiast ułożonej spokojnej dziewczynki, obok pań kręcił się zbuntowany nastolatek, nie padłoby w jego kierunku żadne w ten sposób zwrócone słowo. Z obawy. Dziewczynka była niegroźna. Była przecież grzeczna.

Czy grzeczność dzieci ma narażać je na nadużycia ze strony dorosłych? Nie da się ukryć, że często spotykamy takich, którzy to, że „zawsze walą prawdę prosto w oczy” traktują jak przedmiot do dumy. Czy jednak skłonni są przyjąć taką samą prawdę na własny temat? To raczej nie idzie w parze.

Uczymy dzieci grzeczności i szacunku dla starszych. To ma być ich obowiązkiem. Ale czy uczymy dziecko jego praw? Czy uczymy dziecko tego, że ma się prawo obronić przed słowną przemocą ze strony dorosłego, nawet jeżeli ten dorosły to starsza osoba „godna szacunku”?

Wreszcie: czy sami traktujemy dziecko tak, by było ono świadome, że może mieć z naszej obecności poczucie bezpieczeństwa?

 

Milcząca babcie, niemi dziadkowie

Zarówno moja babcia, jak i babcia dziewczynki sprzed szkoły, nie zrobiły nic, by stanąć w obronie potraktowanych okrutnie wnucząt. Podejrzewam, że wielu innych zachowałoby się podobnie, no bo przecież „to tylko dziecko”, „to tylko słowa”, „starszym ludziom trzeba wybaczać” i jeszcze z powodu stu innych, równie idiotycznych wymówek.

Jeżeli jeszcze nie zrobiliście tego dla swych wnucząt, dajcie im do zrozumienia koniecznie, że nikt nie ma prawa ich obrażać, niezależnie od tego, kim jest i jakie uzurpuje sobie prawa. Często dawajcie im do zrozumienia, że w Waszym towarzystwie mogą mieć zawsze poczucie bezpieczeństwa.

Jesteście babcią lub dziadkiem, to nie tylko przywilej, to też funkcja zaszczytna, ale i zobowiązująca.

A dziecko? Nie ma dzieci ― są ludzie – powiedział Janusz Korczak, wiele, wiele lat temu.

Wasz wnuk to człowiek, któremu należy się szacunek. Nawet jeżeli oznaczałoby to zadanie ciosu w zasady grzeczności. Grzeczność – tak, ona bywa naprawdę przereklamowana.