Z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka w programach telewizyjnych, gazetach i portalach internetowych zaroiło się od materiałów poświęconych seniorom.

Przeważają proste, choć miłe laurki, życzenia, zaproszenia na okolicznościowe imprezy. W powodzi okazjonalnych tekstów powielających stereotypowe opinie można znaleźć i takie, które zmuszają – nie zawsze w sposób zamierzony – do głębszych refleksji.

Do tematu można podejść tak, jak Se.pl, który krótko i rzeczowo zamknął w 10 punktach odpowiedź na pytanie: za co kochamy nasze babcie (w domyśle zapewne także dziadków)? To taki rodzaj ściągi, by nikt nie zapomniał, o co w relacjach dziadkowie – wnuki tak naprawdę chodzi (według wzorca: wytnij i powieś nad łóżkiem). Czyżby naprawdę bez takiej ściągi niektórzy nie mogli się obejść? Nic dziwnego, że Anna Cieplak na stronach Krytykapolityczna.pl buntuje się przeciw traktowaniu babci (znów w domyśle zapewne i dziadka) instrumentalnie, jako potężnej instytucji wychowawczej i nawołuje do tego, by ją uwolnić. I miałaby sporo racji, gdyby nie to, że Dzień Babci i Dzień Dziadka to nie Dzień Seniora – dedykowane są one bowiem osobom starszym nie tyle z racji ich wieku, ile szczególnych ról, które pełnią w rodzinie.

Można oczywiście próbować zredefiniować role babci i dziadka. Duża część mediów stara się to czynić, namawiając seniorów do większej aktywności, rozwijania swoich zainteresowań, realizacji swoich marzeń, poznawania świata i nowych ludzi; po prostu do tego, by zająć się sobą. I bardzo dobrze. Gdy jednak serwuje się seniorom na okrągło, przy każdej okazji wzorce typu babcia-didżejka lub alpinistka albo dziadek-łowca informatycznych gadżetów, to można mieć wątpliwości, czy to rzeczywiście odniesie zamierzony skutek. Dla wielu seniorów będą to pozytywne przykłady godne naśladowania, dla wielu jednak, dysponujących mniejszą energią lub zdrowiem albo nie posiadających żadnych pasji życiowych, mogą to być zniechęcające obrazki z życia emeryckich celebrytów, które z rzeczywistością niewiele mają wspólnego. Tym bardziej że przez wiele tego typu przekazów medialnych przebija podszyta nutą wyższości fascynacja ich autorów faktem, że niektóre starsze osoby mają siły i chęci na różne wyczyny i ekstrawagancje.

O wiele bardziej przekonująca jest natomiast zamieszczona na łamach Torun.gazeta.pl rozmowa Małgorzaty Kwiatek z prof. Tomaszem Szlendakiem, socjologiem z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, który tłumaczy, jak bardzo zmienił się i zmienia na naszych oczach model babci i dziadka. Wskazuje też, że aktywności na seniorach nie trzeba wcale wymuszać, gdyż chętnie podejmują ją, gdy widzą taką potrzebę. I pod tym względem nie różnią się od osób młodszych. Osoby starsze bowiem nie pochodzą z innej planety – przekonuje hasło Centrum Naukowego Kopernik. Choć pod wieloma względami ich świat jest inny niż osób młodszych, zawsze znajdą w sobie energię potrzebną do tego, by wejść – może nawet z impetem – w świat swoich wnuków. Nie zachęci ich do tego jednak raczej obrazek kolejnej babci skaczącej ze spadochronem. Najskuteczniej zrobi to ich własny wnuk, który podejmie trochę (naprawdę tylko trochę) trudu, by zajrzeć choć na chwilę także do świata swoich dziadków. Bez tego już następnego dnia po Dniu Babci i Dniu Dziadka wszyscy rozejdziemy się każdy w swoją stronę.