Jak mogliście zorientować się w poprzedniej części cyklu o minimalizmie, zakłada on przede wszystkim wolność człowieka, który wiąże się z tym nurtem. Nie ma tak naprawdę żadnych konkretnych wytycznych, jest za to jednocząca wszystkie kierunki idea: świadome korzystanie z dostępnych nam dóbr. Niczego nie trzeba się wyrzekać do końca!

W poprzednim odcinku była mowa o nużącym przesycie, który jest cechą współczesnej cywilizacji. W USA ukuto nawet medyczną nazwę dla tego zjawiska: „affluenza”. Termin ten wywodzi się ze zbitki dwóch angielskich słów: „affluence” (obfitość, dostatek, zamożność) oraz „influenza” (grypa). Czy czujecie objawy tej szczególnej dolegliwości? A może nie jesteście świadomi, że Wam dokucza?

 

Jak rozpoznać u siebie objawy „grypy obfitości”?

Możecie zastanowić się poważnie nad sobą, jeżeli dokucza Wam kilka z niżej wymienionych bolączek:

  • uczucie ciągłego niezadowolenia,
  • znużenie, stres przy jednoczesnym braku umiejętności zatrzymania się,
  • poczucie nieustannego braku czegoś i idący za tym zakupoholizm,
  • pracoholizm,
  • permanentne zadłużenie w bankach,
  • produkowanie nadmiaru odpadów (głównie pokonsumpcyjnych),
  • pogorszenie relacji z otoczeniem społecznym,
  • choroby cywilizacyjne: cukrzyca, choroby serca, alergia, otyłość lub depresja.

 

Cierpisz na „grypę obfitości”? Jak ją zwalczyć?

Co jeżeli rozpoznajesz u siebie klasyczne objawy znużenia i przygnębienia mimo szeregu otaczających Cię i ciągle nabywanych rzeczy? Jak odzyskać radość życia? Ostatnio była mowa o uwolnieniu z nadmiarów swego domu, co jest zawsze dobrym początkiem zmian. Dziś nieco więcej szczegółów.

Jak było powiedziane na początku, nie ma żadnych radykalnych wyznaczników tego, w jaki sposób należy postępować. By poczuć rzeczywiste zadowolenie, nie można postępować wbrew swej naturze, warto samemu wypracować model, który nam będzie odpowiadał. Dlatego niżej wymienione sposoby na zmiany, traktujcie jak propozycję i rodzaj inspiracji.

  • Antykonsumpcjonizm – to bardzo szerokie pojęcie, które rozłożyć można na cały szereg aspektów życia. Zabierzmy się do rzeczy z prostotą i po prostu trzymajmy się kilku dobrych postanowień, które doprowadzą nasze konsumenckie zapędy do rozmiarów racjonalnych. W jeszcze większym uproszczeniu: kupujmy to, czego rzeczywiście potrzebujemy! Niech to dotyczy wszystkich sklepów. Jeżeli pomoże nam w tym lista zakupów (a na pewno tak będzie), sporządzajmy listę. Zrezygnujmy z prenumerat folderów reklamowych, by unikać pokus. Nie studiujmy też sklepowych gazetek. Nawet „specjalne okazje” nie będą żadnym sposobem na oszczędności, jeżeli zakupione nadmiary zepsują się potem w kuchennych szafkach.
  • Ograniczmy korzystanie z samochodu – zyska na tym i nasze zdrowie, i kieszeń. Jeżeli wyprawa po zakupy będzie wiązać się ze spacerem ze sklepu, na pewno nie będziemy zapychać nadmiarami naszych toreb.
  • Zminimalizujmy przesiadywanie przed telewizorem – wybierajmy tylko to, co naprawdę nas wzbogaci i sprawi prawdziwą przyjemność. Nie ma mowy o tym, jeżeli telewizor jest z nami przez cały dzień. Nawet jeżeli nie jesteśmy tego świadomi, nieustannie sączący się z niego dźwięk, wywołuje nasze zmęczenie i podrażnienie. Odzyskana cisza nam ciąży? Wypełnijmy ją muzyką, którą zawsze chcieliśmy poznać, „ale nie było czasu” lub tą, za którą tęsknimy. Włączmy audiobooka, poznajmy nową powieść, o której słyszeliśmy i nas zaciekawiła. Cieszmy się nową jakością odzyskanego czasu.
  • Porządki w komputerze – przytłoczyła nas poczta? Zrezygnujmy z newsletterów, których nie czytamy. Usuńmy nieaktualną korespondencję. Na wszystko wystarczy jedno kliknięcie. Nie pamiętamy dlaczego polubiliśmy jakąś stronę na Facebooku? Kolejne kliknięcie, by przestać ją lubić, następne, by zrezygnować z dostępu do grupy, w której publikowane posty tak naprawdę nas nie interesują. Zakładki do nieodwiedzanych stron – kolejna rzecz do usunięcia. Tak, na to warto poświęcić czas, jeżeli włączenie komputera będzie oznaczało, że naprawdę ucieszymy się tym, co nas interesuje oraz wirtualnymi spotkaniami z lubianymi znajomymi lub mieszkającą daleko rodziną.
  • Zadbajmy też o nasz telefon – mnóstwo pozapisywanych numerów w książce telefonicznej, a my nie zawsze kojarzymy konkretne dane kontaktu z osobą? Nie stwarzajmy fikcji. Już niejedna osoba doznała ulgi przypadkowo kasując sążnistą książkę telefoniczną. Ci, którzy są w naszym życiu ważni, odezwą się prędzej czy później. Tysiące zdjęć? Spójrzmy na nie trzeźwo – nie ma mowy, byśmy je wywołali, skoro nie mamy czasu ich nawet obejrzeć. Tak. I tu czas na zrobienie porządków.
  • Przeanalizujmy swe zobowiązania – tak, to bywa najtrudniejsze. Nauczmy się jednak odmawiać, jeżeli dana sprawa nas męczy. Kochamy naszych najbliższych? Zrezygnujmy z wyprawiania hucznych uczt przy okazji spotkań. Zamiast tego usiądźmy z nimi i cieszmy się wspólnie spędzanym czasem. Chyba, że wspólnie kucharzymy. Nie ma nic bardziej integrującego niż wspólna praca! Czy jest integrujące spotkanie, które spędzamy między kuchnią a stołem, przy którym serwujemy naszym bliskim smakołyki? Oni wyjdą niezdrowo objedzeni, my po takim spotkaniu będziemy czuć tylko wielkie znużenie.
  • Nie dajmy sobie zaśmiecać głowy mediom – czy naprawdę wieści o wszystkich nieszczęściach tego świata wnoszą w nasze życie tak wiele dobrego, by oglądać trzy rodzaje serwisów informacyjnych? Będziemy zdrowsi i szczęśliwsi, jeżeli ograniczymy kontakt z mediami. Świat nie stanie w miejscu, my unikniemy sporej dawki nerwów w związku ze sprawami, na które i tak nie możemy nic poradzić. Częściej zaczniemy się uśmiechać, jeżeli poświęcimy odzyskany czas swej pasji.

Czy to koniec sposobów na dokonanie pozytywnych zmian? Oczywiście, że nie! Obiecuję, że do tematu na pewno jeszcze wrócę. Minimalizm praktykuję na sobie i swej rodzinie z bardzo pozytywnymi efektami, dlatego na pewno będę się jeszcze dzielić!