Seniorzy powszechnie uchodzą za tę grupę społeczną, która najłatwiej oszukać. Są oni adresatem niejednej kampanii społecznej, która ma na celu zabezpieczenie ich interesów. Dlaczego tak się dzieje i jak zabezpieczyć się przed zakusami oszustów?

To seniorzy najczęściej padają ofiarą wyłudzeń finansowych (słynna metoda „na wnuczka”), są najbardziej skorzy do podpisywania niekorzystnych dla siebie umów czy kupowania zupełnie im niepotrzebnych i nieskutecznych zestawów garnków, „leczniczej” pościeli czy cudotwórczych materacy.

Gdzie leży przyczyna tego stanu rzeczy? Co takiego dzieje się, że to właśnie starsi ludzie są tak łatwowierni? Wydawałoby się przecież, że doświadczenie życiowe powinno ich nauczyć ostrożności i tego, że zaufanie do ludzi nie zawsze popłaca. Cóż, okazuje się, że w rzeczywistości kwestia ta przedstawia się zupełnie inaczej.

Zaufanie gwarancją dobrego samopoczucia

Amerykańscy badacze z uniwersytetów w Bufallo i Northwestern dowiedli, że wraz z wiekiem rośnie nasze zaufanie do innych ludzi. Okazuje się bowiem, że do zaufania interpersonalnego trzeba dojrzeć. Wbrew powszechnym opiniom, że warto ufać, ale jeszcze lepiej jest kontrolować, nie brakuje dowodów na to, że to jednak ta pierwsza postawa sprzyja poczuciu dobrostanu. Jeśli obdarzamy innych ludzi zaufaniem, czujemy się wśród nich bezpiecznie, jesteśmy spokojniejsi, uważamy świat, w którym żyjemy, za bardziej przyjazne miejsce. To też jedyna droga do budowania satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi.

Ciężko wypracowane zaufanie

Im człowiek starszy, tym więcej ma na koncie rozczarowań związanych z zawiedzionym zaufaniem. Niejednokrotnie bowiem powierzamy komuś ważne dla nas sprawy i spotyka nas ogromne rozczarowanie. Czy takie doświadczenia powinny nas nauczyć tego, że możemy liczyć tylko na siebie, a inni chcą nas wykorzystać? Zdecydowanie nie! Umiejętność zaufania innym pomimo trudnych wspomnień to prawdziwa sztuka. Od zarania dziejów relacje międzyludzkie opierały się na wzajemnym zaufaniu – gdyby bowiem ludzie sobie nie ufali, nie mogliby ze sobą współpracować, a wtedy ich szanse na przeżycie w prehistorycznych czasach byłyby zdecydowanie marne. Zaufanie nie zostało przez Matkę Naturę wymyślone jako coś, co ma nas zabić. Wręcz przeciwnie, ma ono umożliwiać nam sprawne funkcjonowanie w grupie.

Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz…

Warto również spojrzeć na zaufanie jak na taką postawę życiową, która integruje różne aspekty naszej osobowości. Chodzi tu nie tyle o zaufanie do innych ludzi, co zaufanie do samego siebie i słuszności tego, co codziennie nas spotyka. Jeśli mamy przekonanie, że wszystko dzieje się w jakimś celu, że u wszystkich zdarzeń w naszym życiu leży jakiś ważny powód, ufamy wtedy, że nasze życie ma sens. Nie tracimy czasu na bezsensowne kłótnie z Bogiem, nie żałujemy tego, co się stało, nie tracimy czasu na narzekania, biadolenia i „gdybania”. Ufamy, więc się zgadzamy. Nie dyskutujemy.

Jak się okazuje, istnieje wiele powodów, dla których seniorzy są tymi, którzy najhojniej obdarzają innych ludzi zaufaniem. Nie można jednak mylić zaufania z naiwnością. O ile pierwsze jest kluczem do dobrego samopoczucia, o tyle to drugie może skutecznie namieszać w życiu. Warto zatem w każdej wątpliwej sytuacji zbadać granicę – przemyśleć, do którego momentu mamy do czynienia z zaufaniem, a gdzie już ocieramy się o naiwność. To też trudna sztuka. Jednak tylko jej opanowanie pozwala zachować równowagę.