Dzieci potrzebują pełnej rodziny – mamy, taty, rodzeństwa, dziadków. Wiadoma sprawa. Nie ma wątpliwości co do tego, że takie środowisko sprzyja prawidłowemu rozwoju. A czy same dzieci są do czegoś potrzebne ich dziadkom – osobom, które najbardziej intensywny okres zapoznawania się z życiem mają już za sobą? Czy to relacja, z której tylko jedna strona czerpie, a druga nieustannie daje?

Każdy zakochany w swoich wnukach dziadek oburzyłby się bezwzględnie na to stwierdzenie. Nie zgodziłby się na traktowanie wnuków niczym małych pasożytów nastawionych jedynie na branie. Nie zrobiłby tego, bo ma świadomość, ile ta relacja mu daje. A przynosi ona wielorakie korzyści na różnych płaszczyznach.

Obudzenie uśpionej ciekawości

Oczywiście, możemy potraktować fakt bycia dziadkiem czy babcią jako bezdyskusyjny znak tego, że śmierć już puka do naszych drzwi, że najlepsze czasy za nami i teraz pozostaje już tylko jakoś przyzwoicie te ostatnie lata spędzić. Nic bardziej mylnego! Oto teraz czas na odkrywanie świata na nowo, na zachwyt nim, na znalezienie odpowiedzi na podstawowe pytania. Bez wnuków byłoby to o wiele trudniejsze, jeśli nawet nie niemożliwe. Pewnie nawet do głowy by Ci nie przyszło zastanowić się nad wieloma kwestiami, gdyby nie wnikliwe i zaskakująco mądre pytania najmłodszego pokolenia.

Wzrost samooceny

Niejednokrotnie słyszałeś na pewno w swoim życiu, że do czegoś się nie nadajesz, że lepiej, żebyś skupił się na innych sprawach, że rzeczy wielkie i trudne masz zostawić lepiej wykształconym/bardziej przedsiębiorczym/bogatszym. Perspektywa ta totalnie się zmienia, gdy pojawia się człowiek, który pozostawiony z Tobą sam na sam jest od Ciebie w pewnym stopniu zależny (im starszy wnuk, tym zależność mniejsza). Z definicji górujesz nad nim doświadczeniem życiowym, umiejętnością przewidywania konsekwencji określonych działań i szeroko pojętą znajomością praw rządzących światem. Wiadomo, wraz z wiekiem wnuków, te różnice maleją, ale nigdy nie stanie się tak, że zupełnie znikną. Zawsze w sobie będziesz miał to coś, co budzi podziw.

Nadanie sensu życiu

Nikt z nas nie żyje sam dla siebie – jakkolwiek banalnym wydałoby się to stwierdzenie, to jednak nie można mu odmówić racji. Nasze życie wtedy niesie ze sobą jakąś wartość, gdy również inni mogą z niego czerpać. Posiadanie wnuków to bezsprzeczny dowód na to, że nasze przebywanie na tym świecie nie jest pustą egzystencją, a przynosi ogromne owoce. Nierzadko owoce te okupione zostały ciężką pracą – budowaniem relacji z małżonkiem, walką o zapewnienie rodzinie przyzwoitych warunków, trudami wychowania potomstwa, przeżytymi chorobami czy wypadkami, kryzysami wiary. Uhonorowanie tych wysiłków rekompensuje je jednak z nawiązką.

Relacje asymetryczne, nierówne, w których brakuje wzajemności, bardzo rzadko okazują się naprawdę trwałe. Do szczęścia człowiek potrzebuje zarówno brać, jak i dawać. Na linii wnuk-dziadek takich transakcji wymiennych nie brakuje. To warunkuje ich trwałość i nieprzemijalność.