Polecamy sztukę w reżyserii Pawła Szostaka.

Historia romansu Anny i Aleksego Wrońskiego inspirowała innych twórców i była przedstawiana kilkakrotnie w kinie i teatrze. W czasie,  gdy na ekranach kin króluje najnowsza amerykańska wersja powieści Lwa Tołstoja, warszawski Teatr Studio sięgnął po przystosowaną na potrzeby inscenizacji teatralnej sztukę Brytyjki Helen Edmundson. Odświeżony w XX wieku tekst wydobywa z historii Anny problematykę relacji damsko-męskich pytając, co to jest szczęście, czy istnieje miłość totalna, czy porywy namiętności mogą usprawiedliwić lekceważenie konwenansów społecznych. Te tematy są aktualne także dzisiaj, co świetnie pokazuje warszawska inscenizacja.

Reżyser Paweł Szostak postawił na młodych aktorów – Łukasza Simlata, Weronikę Nockowską, Natalię Rybicką – którym partnerują starsi i bardziej doświadczeni Krzysztof Stelmaszyk oraz Małgorzata Rożniatowska. Chociaż inscenizacja nie stara się ukryć swojej teatralności, a mała liczba rekwizytów i podwójne, a nawet potrójne role wyśmienicie grających aktorów oraz ich przebieranie się na scenie odsłaniają konwencję przedstawienia, pokazane historie miłosne (bo poza romansem Anny obserwujemy perypetie jeszcze dwóch par bohaterów książki) przykuwają swoją autentycznością. Zwraca uwagę dbałość o kostiumy oraz świetnie dopasowane tło muzyczne. Mimo odniesień do współczesności, które nadają sztuce wymiar uniwersalny, dzięki tym dopracowanym szczegółom widz może wczuć się w epokę wielkich, tragicznych romansów, konfliktów między jednostką a społecznością, między miłością a poczuciem obowiązku, które najlepiej pokazała właśnie dziewiętnastowieczna powieść rosyjska.