Walka z chorobą zależy zarówno od możliwości medycyny, jak i od nas. Jeśli nie pozostajemy bierni w walce z chorobą, a w trudnych momentach nie opuszcza nas nadzieja na wyleczenie, nasz organizm skuteczniej stawia opór chorobie.

Chcemy mieć nadzieję, że istnieją jakieś nowe, tajemnicze, nieznane zjawiska dające szansę ciężko chorym. Lubimy, gdy podsuwa się gotowe, proste rozwiązania skuteczne w walce z poważnymi schorzeniami. A mówienie o cudownych sposobach odzyskania zdrowia, szczególnie poparte uczonymi, trudnymi terminami i argumentacją, pobudza naszą wyobraźnię. Wydaje się wtedy, że istnieją rzeczy, z którymi współczesna medycyna nie potrafi sobie poradzić.

Lek i efekt placebo

Medycyna zna jednak wiele przypadków, kiedy substancja zupełnie obojętna farmakologicznie, podana w odpowiedniej dawce, wykazuje korzystny (bądź niekorzystny) efekt leczniczy. Jest to tzw. efekt placebo.

Najważniejsza jest bowiem nasza wiara w skuteczność leczenia. Nie bez znaczenia jest też cały rytuał podania takiego specyfiku: uznany lekarz, wypisana recepta, odpowiednio wysoka cena leku, ostre rygory jego zażywania. Jest to zaskakujące, ale w niektórych przypadkach blisko 100% chorych poczuło poprawę po podawaniu im cukru w tabletkach. Oczywiście, pacjenci byli przekonani, że otrzymują nowoczesny, bardzo wartościowy lek. Co by jednak było, gdyby powiedziano im, że łykają zwykły cukier, który im nie pomoże? Zapewne rzeczywiście by nie poskutkował.

Co na to etyka?

Czy lekarz może w celu wykorzystania efektu placebo przepisać lek, o którym wiadomo, że nie ma wartości leczniczej? Problem jest złożony. Mówiąc o tym pacjentowi, powoduje, że lek staje się bezwartościowy, nie mówiąc – oszukuje go. Jeśliby jednak cukier nasączyć specjalnie przygotowywanym, wielokrotnie rozcieńczanym roztworem odpowiedniej substancji, a zarazem z pełnym przekonaniem twierdzić, że preparaty takie są aktywne farmakologicznie, tyle tylko, że mechanizm ich działania nie jest ciągle jeszcze znany… Dajemy wtedy lekarzowi pełne prawo do ordynowania takich leków. Mało tego, rozbudzamy w nim samym wiarę w skuteczność specyfiku.

Nadzieja

Ponoć na końcu tracimy nadzieję. Przykładem może być wrzucony do śliskiej kadzi z zimną wodą szczur, który po kilkunastu minutach pływania w kółko tonie. Jeśli podsunie mu się kij tuż po rozpoczęciu tonięcia, tak że może się po nim wdrapać i wydostać z kadzi, to przy ponownym wrzuceniu pływa kilkadziesiąt godzin. Badacze odkryli, że za tonięcie zwierzęcia w pierwszej próbie odpowiedzialne nie są skutki stresu (np. zawał serca ), ale właśnie rezygnacja i apatia.

Sądzono początkowo, że szczur, który znalazł się w pułapce, zaczyna tonąć, bo serce nie wytrzymuje lęku. Okazało się to jednak, że serce zwierzęcia biło coraz wolniej, jakby szczur rezygnował, nie miał poczucia sensu dalszej walki. Gdy pojawiła się nadzieja, zwierzę walczyło dalej.

Iluzja = wiara?

Podobne zjawisko dotyka i ludzi. Starsze osoby umieszczone wbrew swojej woli w domu opieki umierają wcześniej niż ci, którzy zgodzili się na taki pobyt. Dowiedziono, że możliwość decydowania o pewnych aspektach własnego życia (np. urządzenie własnego pokoju, określenia pory posiłków) znacznie wydłużają życie.

Poczucie wpływu na ważne obszary własnego życia, nadzieja na lepsze jutro, oczekiwanie na radosne lub ważne wydarzenie wyzwalają energię, która sprawia, że organizm skuteczniej walczy z chorobą i nie poddaje się. Nawet jeśli owo poczucie posiadania wpływu jest tylko iluzoryczne, polepsza samopoczucie i stan organizmu. Wiara czyni cuda – badacze odkryli też, że gdy ludzie zażywają leki i oczekują, że przyniosą one ulgę, mózg wyzwala endorfiny, które wywołują korzystne dla organizmu stany fizjologiczne.

Zaangażowanie chorego

Warunkiem skutecznej terapii i odpowiednio dobranych leków jest zaangażowanie chorego w proces leczniczy. Od tego, jak bardzo zależy mu na wyzdrowieniu, będą zależały jego koszty poniesione z tego tytułu, np. finansowe, emocjonalne, związane z wysiłkiem i niewygodą.

Tym, co ma działanie uzdrawiające, jest zaangażowanie pacjenta i koszty, jakie ponosi w trakcie leczenia – jednak pod warunkiem, że wszystko to jest wykonywane dobrowolnie. Owa dobrowolna decyzja uruchamia świadomą i nieświadomą motywację do zmiany.
Prócz zaangażowania ze strony pacjenta ważne jest podobne odczucie ze strony lekarza. Nawiązanie nici porozumienia ułatwia współpracę i jednocześnie wzmacnia chorego w walce o powrót do zdrowia. Działanie wspomagające odnosi również wiara w autorytet lekarza.

Myśl pozytywnie – sukcesy lubią chodzić parami

Ludzie, którzy tworzą przyjemne, konstruktywne wyobrażenia, stają się zdrowsi. O tych, którzy w nieskończoność rozpamiętują porażki, niepowodzenia, nieszczęścia, mówi się, że dodatkowo przywołują choroby.

Wszystkie zabiegi, o których mowa, nie wykluczają oczywiście typowego leczenia farmakologicznego. Jednak tak jak nasze ciało wymaga specyficznego leczenia, tak i psychika odpowiedniego podejścia i zrozumienia. Czy to wiara w jakieś siły, autorytet, czy po prostu nadzieja i silna chęć życia – wszystkie te aspekty mają ogromny wpływ na samopoczucie człowieka. Nieistotne jest, jak nazywa się to, co daje siły i pozwala walczyć, ważne, aby pozwalało ulżyć cierpieniom lub nieść radość i ukojenie.