Heidi Hetzer ma prawie 80-lat i właśnie wróciła z podróży dookoła świata. W dwa lata i siedem miesięcy objechała 60 krajów, pokonując zabytkowym autem marki Hudson z 1930 roku 84 tys. kilometrów. Trasa wyprawy wiodła przez wschodnią i południową Europę, Turcję, Iran, Chiny, Australię, obie Ameryki i południową Afrykę.

– Świat jest wielki! Trzeba wyjść, a nie siedzieć przed telewizorem. Każda dziewczyna może zrobić to co ja, musi tylko chcieć – mówiła kilka dni temu Heidi Hetzer do tłumu, który wiwatował na jej cześć przed Bramą Brandenburską. 12 marca 2017 roku po 960 dniach najsłynniejsza niemiecka emerytka wróciła do domu i szczęśliwie zakończyła podróż swojego życia.

Heidi Hetzer to barwna postać biznesowego świata Berlina, urodzona w 1930 roku zawsze wyprzedzała swoją epokę. Była jedną z nielicznych kobiet w tamtych czasach, które fascynowały się motoryzacją. Z wykształcenia jest mechanikiem samochodowy, z pasji uczestniczką wielu rajdów. Ścigała się między innymi w Monte Carlo, na słynnych torach Carrera Panamericana, zawsze marzyła o starcie w rajdzie Dakar. W wieku 31 lat, po śmierci ojca, który był jednym z największych dealerów samochodów w Berlinie, przejęła prowadzenie rodzinnej sieci salonów Opla. Firmę z główną siedzibą w słynnej dzielnicy Charlottenburg prowadziła aż do 2012 roku.

Spadek sama przepuszczę

Heidi przeszła na emeryturę, a prowadzenie biznesu zostawiła młodszym, ale nie w głowie jej było stateczne życie. W 2014 roku postanowiła ruszyć w podróż dookoła świata. Inspiracją dla niej była 26-letnia Claerenore Stinnes, córka przemysłowca, która jako pierwsza kobieta objechała świat w 1927 roku. Heidi Hetzer długo się nie zastanawiała, powiedziała swoim dzieciom: córce i synowi, że swoją część rodzinnego spadku przepuści sama i kupiła za 40 tys. euro dwa egzemplarze auta Hudson Greater Eight z 1930 roku. Jednym z nich wyruszyła w podróż, drugi stanowił zapas zabytkowych części.

– Nowoczesnym samochodem w taką podróż może ruszyć każdy. Ja szukam ambitniejszych zadań – mówiła dziennikarzom w lipcu 2014 roku. I dodała śmiejąc się: – Stare pudło w jeszcze starszym pudle.

60 krajów w 960 dni

Trasa tej niezwykłej wyprawy prowadziła przez 60 krajów i 5 kontynentów. W podróży przez  wschodnią i południową Europę, Turcję, Iran do Chin, Australię, obie Ameryki i południową Afrykę towarzyszył jej towarzyszy 25-letni fotograf, który nie zna się na samochodach i nie ma prawa jazdy.

Niemieckie media na bieżąco relacjonowały niezwykłą wyprawę Heidi, która do prostych wcale nie należała. Do Berlina dotarła w dobrej formie, choć wcześnie w Kanadzie amputowano jej palec, gdy próbowała naprawić auto przy włączonym silniku, a w Miami zdiagnozowano u niej czerniaka. Z powodu nowotworu musiała na kilka tygodni przerwać podróż i wrócić do Niemiec. W Essen operował ją jej przyjaciel, chirurg Claudio Schlegtendal.

Zachwyt światem nie opuszczał, bez względu na kraj, który odwiedzała. – Spotkałam tyle piękna, ludzie są tak przyjaźni i mają więcej czasu niż w Niemczech – mówiła Heidi.  –  Buenos Aires to najpiękniejsze miasto na świecie,  ale kiedy przyjechałam do Kapsztadu, to pomyślałam, że tutaj równie dobrze mogę żyć.

Jej optymizm nie przysłonił jej jednak krytycznego spojrzenia na sprawy trudniejsze, mówi, że we wszystkich krajach problemem jest polityka. – Politycy są skorumpowani wszędzie na świecie. Myślę, że jedynym przyzwoity polityk jest Angela Merkel – dodała Heidi, która w czerwcu w Berlinie będzie świętować swoje 80. urodziny.

Czytaj też: Seniorki w roli modelek na Londyńskim Tygodniu Mody

Foto: wikipedia.de, materiały prasowe: https://heidi-um-die-welt.com/